Dawid Jarka marzy o Bundeslidze. Esprit Arena jak Maracana
22.12.2010
Jarka przed rokiem próbował załapać się do Fortuny Duesseldorf, niemieckiego II-ligowca. Ostatecznie nic z tego nie wyszło i wylądował w Ruchu Radzionków. Tu, jak przyznaje, odżył. I być może nie myślałby w ogóle o zmianie klubu, gdyby nie problemy finansowe I-ligowca.
- Cierpliwość pomalutku się kończy. Czy zostanę w Ruchu? To przede wszystkim zależy od tego, czy prezes wywiąże się z obietnic. Mamy dżentelmeńską umowę, że jeśli do końca roku sytuacja się nie zmieni, odchodzę. Nie zamierzam klepać biedy - mówi wprost 23-letni napastnik.
Innymi słowy, jeśli zaległości finansowe wobec Jarki nie zostaną uregulowane, od 1 stycznia będzie on wolnym zawodnikiem. W takiej sytuacji nie powinien mieć większych problemów ze znalezieniem klubu. - Na razie są "drobne" zapytania - zaznacza. A w kontekście ewentualnej zmiany klubu nie ukrywa, że jego wymarzonym kierunkiem są Niemcy.
Niewykluczone, że jeśli sprawy w Radzionkowie potoczyłyby się źle, już tej zimy wychowanek Unii Świerklaniec znów próbowałby sił na Zachodzie. - Szkoda, że nie udało się w tamtym roku. Będąc tam, zobaczyłem całkiem inny świat. Mimo że liznąłem już wcześniej piłki na najwyższym poziomie - grałem przecież w Grecji z bardzo dobrymi zawodnikami - to nie może się to równać z wrażeniem, które odniosłem po wizycie w Duesseldorfie. Kto był, ten wie - opowiada.
Największe wrażenie zrobił na nim stadion Fortuny. II-ligowiec dysponuje obiektem na ponad 50 tysięcy miejsc. Esprit Arenę wybudowano w 2004 roku kosztem 240 mln euro. - Fantastyczny stadion! Wrażenie, jakby się stało na Maracanie. Samo miasto i kibice również są świetni - przekonuje.
Sprawę jego ewentualnych przenosin ułatwiałby fakt, że w Niemczech Jarka ma rodzinę. Sam również ma niemieckiego obywatelstwo. W transferze mógłby pomóc brat, pełniący jakby funkcję menedżera. - Połapał kontakty. Liczę, że uda się je wykorzystać. Nawet 2. Bundesliga byłaby dla mnie czymś fajnym - podkreśla były piłkarz Górnika Zabrze.
- Cierpliwość pomalutku się kończy. Czy zostanę w Ruchu? To przede wszystkim zależy od tego, czy prezes wywiąże się z obietnic. Mamy dżentelmeńską umowę, że jeśli do końca roku sytuacja się nie zmieni, odchodzę. Nie zamierzam klepać biedy - mówi wprost 23-letni napastnik.
Innymi słowy, jeśli zaległości finansowe wobec Jarki nie zostaną uregulowane, od 1 stycznia będzie on wolnym zawodnikiem. W takiej sytuacji nie powinien mieć większych problemów ze znalezieniem klubu. - Na razie są "drobne" zapytania - zaznacza. A w kontekście ewentualnej zmiany klubu nie ukrywa, że jego wymarzonym kierunkiem są Niemcy.
Niewykluczone, że jeśli sprawy w Radzionkowie potoczyłyby się źle, już tej zimy wychowanek Unii Świerklaniec znów próbowałby sił na Zachodzie. - Szkoda, że nie udało się w tamtym roku. Będąc tam, zobaczyłem całkiem inny świat. Mimo że liznąłem już wcześniej piłki na najwyższym poziomie - grałem przecież w Grecji z bardzo dobrymi zawodnikami - to nie może się to równać z wrażeniem, które odniosłem po wizycie w Duesseldorfie. Kto był, ten wie - opowiada.
Największe wrażenie zrobił na nim stadion Fortuny. II-ligowiec dysponuje obiektem na ponad 50 tysięcy miejsc. Esprit Arenę wybudowano w 2004 roku kosztem 240 mln euro. - Fantastyczny stadion! Wrażenie, jakby się stało na Maracanie. Samo miasto i kibice również są świetni - przekonuje.
Sprawę jego ewentualnych przenosin ułatwiałby fakt, że w Niemczech Jarka ma rodzinę. Sam również ma niemieckiego obywatelstwo. W transferze mógłby pomóc brat, pełniący jakby funkcję menedżera. - Połapał kontakty. Liczę, że uda się je wykorzystać. Nawet 2. Bundesliga byłaby dla mnie czymś fajnym - podkreśla były piłkarz Górnika Zabrze.
Polecane
I liga
Przeczytaj również
20.10.2015
20.10.2015
Nowy zawodnik MKS-u. Miał grać w NBA!
16.10.2015
16.10.2015
Magia pomoże dąbrowskim koszykarzom?