Czekał na grę trzy miesiące. Po 45 minutach... kontuzja się odnowiła
27.10.2010
Sympatyczny Słowak cieszył się w zeszłym tygodniu, że trzymiesięczny, przymusowy odpoczynek od piłki, wreszcie się skończył. Jego przerwa w grze spowodowana była kontuzją, którą odniósł w połowie lipca w jednym z przedsezonowych sparingów. Wówczas Farkasz nie zdecydował się na rekonstrukcję więzadeł w kolanie, a na leczenie zachowawcze.
- Teraz można gdybać, czy to był dobry wybór. Wtedy lekarze orzekli, że operacja nie jest konieczna. Ich zdanie było dla mnie decydujące. Mam zresztą na Słowacji kolegę, który się spotkał z podobnym problemem, też uszkodził sobie w kolanie więzadła krzyżowe. Jemu to "trzyma" bez operacji - wskazuje Farkasz.
"Przetarciem" po długiej przerwie miał być dla niego niedzielny mecz rezerw "Cidrów". Niestety, nie dotrwał nawet do końca pierwszej połowy. - To się stało tuż przed przerwą. Nagle. Poczułem ból, choć nie tak wielki jak za pierwszym razem - opowiada. Czy powrót nie nastąpił zbyt szybko?
- Na treningach czułem, że jest wszystko w porządku. Trzeba było w końcu zagrać. Również w trakcie tej połówki czułem się bardzo dobrze. Kolano "trzymało", nie czułem bólu - rozkłada ręce "Ferki", który tym razem na pewno już trafi "pod skalpel". - Innego wyjścia nie ma. Byłem u doktora Ficka. Trzeba odczekać dwa tygodnie i mogę być operowany. Kiedy wrócę na boisko? Nie mam pojęcia. Jestem optymistą. Wierzę, że moja kariera dalej będzie przebiegać bez problemów - mówi.
- Teraz można gdybać, czy to był dobry wybór. Wtedy lekarze orzekli, że operacja nie jest konieczna. Ich zdanie było dla mnie decydujące. Mam zresztą na Słowacji kolegę, który się spotkał z podobnym problemem, też uszkodził sobie w kolanie więzadła krzyżowe. Jemu to "trzyma" bez operacji - wskazuje Farkasz.
"Przetarciem" po długiej przerwie miał być dla niego niedzielny mecz rezerw "Cidrów". Niestety, nie dotrwał nawet do końca pierwszej połowy. - To się stało tuż przed przerwą. Nagle. Poczułem ból, choć nie tak wielki jak za pierwszym razem - opowiada. Czy powrót nie nastąpił zbyt szybko?
- Na treningach czułem, że jest wszystko w porządku. Trzeba było w końcu zagrać. Również w trakcie tej połówki czułem się bardzo dobrze. Kolano "trzymało", nie czułem bólu - rozkłada ręce "Ferki", który tym razem na pewno już trafi "pod skalpel". - Innego wyjścia nie ma. Byłem u doktora Ficka. Trzeba odczekać dwa tygodnie i mogę być operowany. Kiedy wrócę na boisko? Nie mam pojęcia. Jestem optymistą. Wierzę, że moja kariera dalej będzie przebiegać bez problemów - mówi.
Polecane
I liga
Przeczytaj również
20.10.2015
20.10.2015
Nowy zawodnik MKS-u. Miał grać w NBA!
16.10.2015
16.10.2015
Magia pomoże dąbrowskim koszykarzom?