Co z tym "Gajtkiem"? "Gdyby nie jego nazwisko, dałbym sobie spokój"
07.01.2010
Tomasz Baran nie krył wczoraj irytacji. Napastnik Korony Kielce zapewniał go, że zjawi się w Chorzowie, gdzie trenują "Cidry". Jeszcze w środę rano to potwierdził. - A potem nie dość, że nie dojechał, nie odbierał telefonu. Nie wiedziałem, co się dzieje - rozkłada ręce prezes Ruchu.
- Pewnie, gdyby to było inne nazwisko, dałbym sobie spokój - zapewnia Baran, który dał już się poznać z tej strony. Rok temu negocjacje zaczął przeciągać Łukasz Gikiewcz z Polonii Bytom. "Sternik" radzionkowian natychmiast mu podziękował. Podobnie było z Paschalem Ekwueme, napastnikiem Czarnych Żagań. - A do Radzionkowa przychodzi się od razu, albo wcale - wyznał później Baran.
Prezes zaznaczył jednak, że sprawa wygląda nieco inaczej, jeśli transfer dotyczy "naprawdę głośnego nazwiska". A takim jest Krzysztof Gajtkowski. Baran nie stracił jeszcze do niego cierpliwości. Również dlatego, że "Gajtek" w końcu się odezwał. - Byliśmy rano w kontakcie telefonicznym. Powiedział o swoich problemach, że nie może dojechać w tym tygodniu. Może pojawi się w następnym. Pytanie tylko, czy to ma sens? - zastanawia się szef "Żółto-Czarnych".
I na wszelki wypadek nie zamierza ograniczać się do tego jednego nazwiska. Dziś pod okiem Rafała Góraka trenował inny napastnik, Słowak Peter Kiszka.
- Pewnie, gdyby to było inne nazwisko, dałbym sobie spokój - zapewnia Baran, który dał już się poznać z tej strony. Rok temu negocjacje zaczął przeciągać Łukasz Gikiewcz z Polonii Bytom. "Sternik" radzionkowian natychmiast mu podziękował. Podobnie było z Paschalem Ekwueme, napastnikiem Czarnych Żagań. - A do Radzionkowa przychodzi się od razu, albo wcale - wyznał później Baran.
Prezes zaznaczył jednak, że sprawa wygląda nieco inaczej, jeśli transfer dotyczy "naprawdę głośnego nazwiska". A takim jest Krzysztof Gajtkowski. Baran nie stracił jeszcze do niego cierpliwości. Również dlatego, że "Gajtek" w końcu się odezwał. - Byliśmy rano w kontakcie telefonicznym. Powiedział o swoich problemach, że nie może dojechać w tym tygodniu. Może pojawi się w następnym. Pytanie tylko, czy to ma sens? - zastanawia się szef "Żółto-Czarnych".
I na wszelki wypadek nie zamierza ograniczać się do tego jednego nazwiska. Dziś pod okiem Rafała Góraka trenował inny napastnik, Słowak Peter Kiszka.
Polecane
II liga
Przeczytaj również
20.10.2015
20.10.2015
Nowy zawodnik MKS-u. Miał grać w NBA!
16.10.2015
16.10.2015
Magia pomoże dąbrowskim koszykarzom?