Co się stanie z "Cidrami" po rundzie? Piłkarze: Sami się zastanawiamy

11.11.2010
- Każdy chciałby tu zostać. Atmosfera jest wyśmienita. Trzeba jednak zdać sobie sprawę, że jeśli nic się nie zmieni, odejścia zawodników będą nieuniknione - przyznaje Tomasz Foszmańczyk.
Zawodnicy z Radzionkowa pokazują się na zapleczu ekstraklasy z coraz lepszej strony, ale runda jesienna nieubłaganie zmierza do końca. - Wszyscy złapaliśmy dobrą formę. Szkoda, że pozostały już tylko dwa mecze - wzdycha Foszmańczyk. Inna sprawa, że za niecały tydzień w przypadku Ruchu emocje dopiero się zaczną... - Trudno w tej chwili powiedzieć, co z nami będzie, gdy runda się skończy. Sami się powoli zaczynami nad tym zastanawiać - przyznaje "Fosa".

Zbliżający się tak zwany okres ogórkowy może być w Radzionkowie wyjątkowo emocjonujący. Ratunkiem dla "Cidrów" ma być spółka akcyjna. Prezes Baran przyznał jednak, że jeśli do końca roku nie będzie gwarancji, że uda się ją stworzyć, nastąpić może exodus piłkarzy. - Trzeba zdać sobie sprawę, że jeśli nic się nie zmieni, odejścia zawodników będą nieuniknione - mówi wprost, potwierdzając słowa prezesa, Foszmańczyk.

Zawodnicy nie są optymistami, jeśli chodzi o plan naprawczy. - Obawiam się, że część piłkarzy może się tej spółki nie doczekać. Kilku osobom kończą się w grudniu kontrakty. Druga sprawa, nie wszyscy mogą uwierzyć, że utworzenie jej wydatnie pomoże klubowi - wyznaje szczerze rozgrywający radzionkowian.

Dodaje też jednak, że z Ruchem nikt żegnać się nie chce. Zmusić może do tego tylko sytuacja finansowa. - Każdy z nas chciałby zostać w "Cidrach". Atmosfera jest tu znakomita. Najlepiej byłoby teraz wygrać z Górnikiem i Podbeskidziem. Dzięki zwycięstwom zostajemy bardziej zauważeni przez ludzi, którzy mogą pomóc Ruchowi. Sam prezes Baran tego nie pociągnie - potwierdza "Fosa" to, o czym mówili już wcześniej inni gracze.

W obliczu tak nieciekawej sytuacji finansowej zaskoczeniem jest dyspozycja żółto-czarnych, plasujących się na 6. pozycji w tabeli. Z drugiej strony, przykłady innych śląskich klubów pokazują, że biednie, nie oznacza bez punktów... - Coś w tym jest, że problemy łączą drużynę. Każdy w szatni idzie w tym samym kierunku. Ciężko powiedzieć, co by było, gdyby były pieniądze. Czy gralibyśmy tak samo dobrze, czy lepiej, a może gorzej? - zastanawia się "Fosa".
autor: Stanisław Hajda

Przeczytaj również