"Cidry" ciekawe jak nigdy. "Może dlatego, że graliśmy z Pogonią?"

18.10.2010
- Potrzebowaliśmy po prostu czasu, by "przetrzeć" się w tej lidze - mówi po meczu z Pogonią Szczecin Tomasz Foszmańczyk, rozgrywający Ruchu Radzionków, który awansował na 7. miejsce.
Do tej pory kibice żółto-czarnych mieli prawo narzekać. Ruch swoją grą nie porywał. Zmieniło się to w najmniej oczekiwanym momencie, gdy do Radzionkowa przyjechała Pogoń Szczecin. Choć, jak twierdzą zawodnicy, to było jak najbardziej do przewidzenia. - Już tydzień temu z Flotą Świnoujście pokazaliśmy dobrą piłkę. Mimo że przegraliśmy tam 2-4, to był dla nas ważny moment - podkreśla rozgrywający Ruchu, Tomasz Foszmańczyk. - Zastanawialiśmy się tylko, czy utrzymamy tę dobrą dyspozycję - dodaje trener Rafał Górak.

Tymczasem wyszło jeszcze lepiej. W sobotę trzy punkty były raczej niezagrożone. Ruch mógł strzelić nie dwie, a cztery bramki. - Z meczu na mecz robimy postępy. Trochę czasu potrzebowaliśmy, żeby się w tej lidze "przetrzeć" - przyznaje "Fosa", który znakomicie dyrygował grą w środku pola.

Inna sprawa, że szczecinianie przez pół godziny grali w osłabieniu. Za dwie żółte kartki boisko opuścić musiał Marcin Bojarski. - To nie był jednak powód naszej porażki. Zabrakło nam koncentracji i konsekwencji w grze, nie realizowaliśmy nakreślonego planu - zaznaczył na konferencji prasowej szkoleniowiec gości, Maciej Stolarczyk.

Marek Suker, który zdobył drugą w tym spotkaniu bramkę, zwraca uwagę na jeszcze coś innego. - Może dlatego, że naszym przeciwnikiem była Pogoń, zagraliśmy tak dobrze? Oni grali do przodu, mocno się odkrywali. Były momenty, że atakowali, zostawiając dwóch obrońców z tyłu, a to dawało nam możliwość wyprowadzania kontr - tłumaczy.

- Teraz każdy mecz z nami będzie ciężki - uśmiecha się Foszmańczyk.
autor: Stanisław Hajda

Przeczytaj również