"Chyba nie zostanę odsunięty dlatego, że chciałem odejść?"

28.07.2010
Maciej Manelski na początku czerwca otrzymał zgodę na podjęcie treningów z Zawiszą Bydgoszcz. II-ligowiec się na niego zdecydował, ale w tym czasie zmieniła się sytuacja w Radzionkowie.
Mijający miesiąc był dla kibiców "Cidrów" bardzo nerwowy. Z Radzionkowa postanowili odejść Adrian Mielec i Michał Zioło. Zgodę na testy w innym klubie otrzymał też Maciej Manelski, który dołożył sporą cegłę do awansu Ruchu na zaplecze ekstraklasy. - Rozpocząłem treningi z Zawiszą dlatego, że w Radzionkowie nie zostały spełnione pewne warunki, na które się umawialiśmy - tłumaczy skrzydłowy.

Wydawało się, że "Manel" na Śląsk wróci już tylko wymeldować się z mieszkania. - Zawisza mnie chciał. Ale jednocześnie doszedłem do porozumienia z prezesem "Cidrów" i zostaję w Ruchu - oznajmia. Jednym z warunków, aby 23-latek przeniósł się do Bydgoszczy, było rozwiązanie kontraktu z I-ligowcem. - "Zetka" poszukiwała piłkarza z kartą na ręku. Nie chciała wykładać pieniędzy - dodaje.

I przekonuje, że w Radzionkowie nie będzie niewolnikiem. - Cieszę się, że zagram w I lidze. Mam nadzieję, że nie dojdzie do sytuacji, że zostanę odstawiony na boczny tor dlatego, że próbowałem sił w innym zespole. Myślę, że gdyby trener mnie nie chciał, konsultowałby się z prezesem - wskazuje.
autor: Stanisław Hajda

Przeczytaj również