Byli gracze "Cidrów" chcą odejść z Sandecji. Czy wrócą na Śląsk?

25.06.2013
Marcin Kowalski nie będzie zapewne długo czekał na oferty pracy. Po zakończeniu kontraktu z Sandecją Nowy Sącz jest wolnym zawodnikiem. Chce wrócić na Śląsk, gdzie jest dobrze znany.
Przez większość kariery Kowalski był związany ze Śląskiem. Jeszcze jako nastolatek debiutował w „dorosłym” zespole bytomskiej Polonii (której jest wychowankiem) w ówczesnej II lidze. Był w tym okresie... napastnikiem. Po awansie niebiesko-czerwonych do ekstraklasy nie znaleziono dlań jednak miejsca w pierwszej drużynie, więc po rundzie spędzonej w ekipie MESY, przeszedł do radzionkowskiego Ruchu. Przebył z nim drogę od (starej) IV do (nowej) I ligi. I to w „Cidrach” właśnie Rafał Górak przekwalifikował go na lewego obrońcę. - Dziś już pewnie ciężko byłoby mi odnaleźć się w ataku. Ale na boku obrony bądź pomocy - jak najbardziej - podkreśla niespełna 26-letni zawodnik, bez którego trudno było sobie wyobrazić radzionkowian.

Kiedy w lipcu ub. roku działacze Ruchu wzięli „roczny urlop” od gry w lidze, „Kowal” skorzystał z oferty Sandecji. Regularnie grywał i u Jarosława Araszkiewicza, który ściągał go do Nowego Sącza, i u jego następcy - Janusza Świerada. Wiosną jednak od Mirosława Hajdy dostawał już dużo mniej szans. - Choć więc działacze Sandecji namawiają mnie na przedłużenie kończącej się właśnie umowy, chciałbym poszukać klubu, w którym dostanę szansę gry - mówi Kowalski. Najchętniej - jak mówi - wróciłby na Śląsk, choć tu akurat wybór zespołów I-ligowych nie jest specjalnie bogaty. Inna rzecz, że przynajmniej płacą nieco regularniej niż w Nowym Sączu...

Warto dodać, że kontrakt z Sandecją kończy się także Wojciechowi Mrozowi, który przebył w karierze podobną drogę, jak „Kowal” (Polonia Bytom i Ruch Radzionków), i też nie jest usatysfakcjonowany sportową stroną swej przygody z nowosądeczanami.
źródło: SportSlaski.pl

Przeczytaj również