Bałaganu ciąg dalszy. Czy będziemy świadkami kolejki cudów?

13.03.2009
Czy ostatnia seria spotkań odbędzie się zgodnie z duchem gry? W PZKosz-u są o tym przekonani. Ludzie pracujący w środowisku mają jednak co do tego poważne wątpliwości.
Przed I-ligowymi koszykarzami ostatnia kolejka sezonu zasadniczego. Wiele zespołów nie jest jednak jeszcze pewna swoich końcowych pozycji. Co jednak najdziwniejsze, ostatnia runda spotkań nie zostanie rozegrana w obligatoryjnym terminie. Mecze będą się odbywać przez cały weekend o różnych porach, a nawet dniach! - Na całym świecie końcówka rozgrywek jest tak zaplanowana, by zminimalizować próby kombinowania przez poszczególne zespoły. Oczywiście wszędzie, tylko nie w Polsce. PZKosz daje tym samym, po raz kolejny popis totalnej głupoty i ignorancji - złości się Tomasz Służałek, szkoleniowiec Big Stara.

Co na to Polski Związek Koszykówki? - Żyjemy w czasach, gdy wszechobecne są kamery i telefony komórkowe. Także wszystko będzie pod kontrolą - twierdzi Mirosława Zawada, przewodnicząca Wydziału Gier i Dyscypliny. - Już w poprzednich sezonie zrezygnowaliśmy z obligatoryjnego rozgrywania ostatniej kolejki i nie było żadnych problemów - dodaje. Faktycznie, 30. seria spotkań odbyła się wówczas bez kontrowersji, ale należy zwrócić uwagę na to, że rok temu wszystko było jasne przed zakończeniem rundy zasadniczej. Obecnie, sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Walka trwa zarówno o udział w fazie play-off, jak i ustalenie par, które stoczą bój o pozostanie w I lidze.

O miejsce w ósemce najlepszych toczą bój MKS Dąbrowa Górnicza i Żubry Białystok. Co więcej, właśnie te dwa zespoły zmierzą się ze sobą w 30. kolejce. Na chwilę obecną wyżej w tabeli są podopieczni Wojciecha Wieczorka. Jeśli wygrają to zagrają w play-off. Porażka więcej niż siedmioma punktami oznacza odpadnięcie z dalszej rywalizacji. W przypadku mniejszej przegranej, ważny będzie wynik meczu w Łodzi. Zwycięstwo ŁKS-u będzie promowało dąbrowian. Strata jednego punktu da z kolei awans białostoczanom (wówczas trzy zespoły: ŁKS, Żubry i MKS uzyskają taką samą liczbę punktów na zakończenie rozgrywek, ale najgorszy bilans bezpośrednich spotkań będą mieli dąbrowianie i to oni odpadną z dalszej rywalizacji).

Mecz w Dąbrowie Górniczej rozpocznie się o pół godziny wcześniej (18:00) niż w Łodzi, choć pierwotnie to ŁKS miał wyjść na parkiet o godzinie 17:00. Przypadek? Niekoniecznie, drużyna z centralnej Polski znając wynik ze Śląska i Pruszkowa (tam gra Stal Stalowa Wola, która w przypadku porażki może zostać wyprzedzona właśnie przez ŁKS) będzie mogła zadecydować o tym, z kim zagrać w pierwszej rundzie fazy finałowej. - My nie będziemy kalkulować. Nie chcemy czekać na wynik z Łodzi. Chcemy wygrać i na nikogo się nie oglądać - mówi Wieczorek. - Natomiast wydaje mi się, że możemy być świadkami dziwnych roszad w dolnej części tabeli. Nikt nie chce grać z rezerwami Prokomu, gdyż to oznacza praktycznie pewny spadek (do rozgrywek I ligi zespół z Sopotu zgłosił także kilku zawodników pierwszej drużyny i wzorem lat ubiegłych z pewnością ich wykorzysta w decydującej batalii - przyp. red.) - wyjaśnia.

Przyjrzymy się więc sytuacji od 11. miejsca w dół. Z dużą dozą prawdopodobieństwa można założyć, że o tym kto zagra z drużyna z Pomorza o utrzymanie, zadecyduje mecz w Jeleniej Górze. Sudety, by mieć pewność, że nie zagrają z Prokomem II muszą wygrać mecz z Big Starem. Jeśli jednak to tyszanie by wygrali, to ważny będzie wynik, jaki padnie Pruszkowie. Znicz w razie zwycięstwa zrównałby się punktami z Sudetami i mając lepszy bilans bezpośrednich potyczek, zająłby wyższą pozycję. Na korzyść jeleniogórzan przemawiają jednak dwa fakty. Po pierwsze będą znali wynik z Mazowsza, a po drugie grają z Big Starem, który po porażce z Polonią 2011 nie walczy już o nic. Całej sytuacji będą z uwagą przypatrywali się katowiczanie. Oni z kolei grają u siebie z zespołem z Kalisza, z którym najprawdopodobniej zmierzą się w play-oucie. Gdyby jednak "akademicy" przegrali mecz u siebie, a Prokom II wygrał w Zielonej Górze, rywalem podopiecznych Mirosława Stawowskiego byłyby Sudety lub Znicz.
autor: Tomasz Mucha

Przeczytaj również