AZS AWF - Rosasport 62-74. Powrót Donigiewicza do Katowic
03.09.2009
Po pierwszym, dość jednostronnym, spotkaniu Big Stara z Mickiewiczem, zebrani kibice mieli nadzieję, że druga potyczka w turnieju o Puchar Rektora AWF-u przyniesie więcej emocji. I tak też faktycznie było. Ostatnie górą okazali się goście z Radomia, ale katowiczanie dzielnie walczyli do końca o korzystny rezultat. - Przegraliśmy z zespołem z II ligi, ale jeśli spojrzymy na skład naszego rywala, to z pewnością nie można powiedzieć, że jest to słabszy zespół - tłumaczy Mirosław Stawowski, szkoleniowiec "Akademików". - Inna sprawa, że to nas nie usprawiedliwia, choć ja akurat na tym etapie przygotowań nie przykładam dużej wagi do rezultatów - dodaje.
Początek potyczki należał do radomian, ale z biegiem czasu, to katowiczanie przejęli inicjatywę. Spora w tym zasługa Wójciaka. Syn byłego reprezentanta Polski doskonale radził sobie w ataku, potwierdzając to, że strata Donigiewicza wcale nie musi być tak bolesna dla AZS-u AWF-u. A wspomniany Donigiewicz starał się z kolei sprawić, by w Katowicach zaczęto za nim tęsknić już teraz. - Wyszedłem na parkiet z chęcią pokazania trenerom, że mogą sporo stracić na moim odejściu - zapewnia najlepszy strzelec "Akademików" w ubiegłym sezonie.
O zwycięstwie gości zadecydowała trzecia kwarta. To właśnie w niej, dzięki dobrej grze podkoszowego Rosasportu, Nikla, udało się zespołowi z Radomia odskoczyć na kilka punktów. Tego prowadzenia zespół Piotra Ignatowicza nie oddał już do końca. - Chcieliśmy pokazać, że zasługujemy na I ligę. Niestety, PZKosz nie przyznał nam dzikiej karty, ale jestem przekonany o tym, że w tym roku awansujemy - podkreśla Donigiewicz.
AZS AWF spotkanie przegrał, ale pokazał, że zespół ma z pewnością większy potencjał niż przed rokiem. - Mamy już dobre fragmenty w obronie. Natomiast w ataku jeszcze jest wiele do poprawienia, co zresztą widać po liczbie zdobytych punktów. Mamy ośmiu nowych zawodników, ale z każdym kolejnym meczem powinno być coraz lepiej - zapowiada Stawowski.
Początek potyczki należał do radomian, ale z biegiem czasu, to katowiczanie przejęli inicjatywę. Spora w tym zasługa Wójciaka. Syn byłego reprezentanta Polski doskonale radził sobie w ataku, potwierdzając to, że strata Donigiewicza wcale nie musi być tak bolesna dla AZS-u AWF-u. A wspomniany Donigiewicz starał się z kolei sprawić, by w Katowicach zaczęto za nim tęsknić już teraz. - Wyszedłem na parkiet z chęcią pokazania trenerom, że mogą sporo stracić na moim odejściu - zapewnia najlepszy strzelec "Akademików" w ubiegłym sezonie.
O zwycięstwie gości zadecydowała trzecia kwarta. To właśnie w niej, dzięki dobrej grze podkoszowego Rosasportu, Nikla, udało się zespołowi z Radomia odskoczyć na kilka punktów. Tego prowadzenia zespół Piotra Ignatowicza nie oddał już do końca. - Chcieliśmy pokazać, że zasługujemy na I ligę. Niestety, PZKosz nie przyznał nam dzikiej karty, ale jestem przekonany o tym, że w tym roku awansujemy - podkreśla Donigiewicz.
AZS AWF spotkanie przegrał, ale pokazał, że zespół ma z pewnością większy potencjał niż przed rokiem. - Mamy już dobre fragmenty w obronie. Natomiast w ataku jeszcze jest wiele do poprawienia, co zresztą widać po liczbie zdobytych punktów. Mamy ośmiu nowych zawodników, ale z każdym kolejnym meczem powinno być coraz lepiej - zapowiada Stawowski.
Polecane
Koszykówka
Przeczytaj również
02.12.2014
02.12.2014
Dzieciaki dostały pluszaki!
02.12.2014
02.12.2014
Radwan dołącza do Mingo
28.11.2014
28.11.2014
Misie na boisku!