AZS AWF Katowice - Wisła II Kraków 55-45. Szansa dla rezerwowych
28.11.2009
Choć pierwsze minuty dość nieoczekiwanie należały do przyjezdnych, to jednak "Akademiczki" szybko powróciły na właściwe tory i objęły prowadzenie. - Nie ukrywam, że mój zespół na problemy z koncentracją, gdy gramy ze słabszym rywalem - martwił się Adam Kubaszczyk, trener katowiczanek. Gdy wydawało się, że z każdą kolejną minutą gospodynie będą swoją przewagę powiększać, to drużyna rezerw Wisły zdecydował się na zastosowanie obrony strefowej, która stwarzała sporo kłopotów wiceliderowi rozgrywek.
- Jesteśmy zespołem, któremu dość ciężko się gra przeciwko takiej defensywie - wyjaśniała Karolina Kozak, skrzydłowa AZS-u AWF-u. Jednak jako, że i przyjezdne nie prezentowały wysokiej skuteczności rzutów w drugiej kwarcie spotkania, to ta część meczu zakończyła się bardzo niskim wynikiem jak na koszykarskie parkiety, a jednocześnie sprawa zwycięstwa w tej potyczce nadal pozostawała otwarta.
Po przerwie ujrzeliśmy jednak już odmieniony zespół z Katowic. Wysoką skuteczność prezentowała Kozak, która w krótkim odstępie czasu trafiła cztery razy zza linii 6,25 m. - Po moich ostatnich mniej udanych występach cieszy fakt, że tym razem było już zdecydowanie lepiej. Tym bardziej, że koleżankom rzuty trzypunktowe nie wychodziły - z zadowoleniem podkreślała najskuteczniejsza zawodniczka spotkania. "Akademiczki" również zdecydowały się na zastosowanie "strefy" i ta także w tym przypadku zdała egzamin. Gospodynie wyraźnie odskoczyły i praktycznie rozstrzygnęły losy spotkania. - Zabrakło nam już sił i ogrania. W końcu przeciwniczki to dużo bardziej doświadczona drużyna - mówiła Katarzyna Homoncik, niska skrzydłowa krakowianek.
W ostatniej odsłonie oglądaliśmy podobne widowisko do tego z drugiej kwarty, ale... - Chciałem by sprawdziły się wszystkie koszykarki, również te, które w meczach decydujących o lokatach w tabeli występują mniej - tłumaczył szkoleniowiec AZS-u AWF-u. - Stąd nie może dziwić to, że poziom meczu spadł - dodawał. - Dla nas każda potyczka to solidna dawka nauki. Większość z nas dopiero stawia pierwsze kroki w dorosłej koszykówce - zaznaczała najbardziej wyróżniająca się w szeregach gości, Homoncik.
- Jesteśmy zespołem, któremu dość ciężko się gra przeciwko takiej defensywie - wyjaśniała Karolina Kozak, skrzydłowa AZS-u AWF-u. Jednak jako, że i przyjezdne nie prezentowały wysokiej skuteczności rzutów w drugiej kwarcie spotkania, to ta część meczu zakończyła się bardzo niskim wynikiem jak na koszykarskie parkiety, a jednocześnie sprawa zwycięstwa w tej potyczce nadal pozostawała otwarta.
Po przerwie ujrzeliśmy jednak już odmieniony zespół z Katowic. Wysoką skuteczność prezentowała Kozak, która w krótkim odstępie czasu trafiła cztery razy zza linii 6,25 m. - Po moich ostatnich mniej udanych występach cieszy fakt, że tym razem było już zdecydowanie lepiej. Tym bardziej, że koleżankom rzuty trzypunktowe nie wychodziły - z zadowoleniem podkreślała najskuteczniejsza zawodniczka spotkania. "Akademiczki" również zdecydowały się na zastosowanie "strefy" i ta także w tym przypadku zdała egzamin. Gospodynie wyraźnie odskoczyły i praktycznie rozstrzygnęły losy spotkania. - Zabrakło nam już sił i ogrania. W końcu przeciwniczki to dużo bardziej doświadczona drużyna - mówiła Katarzyna Homoncik, niska skrzydłowa krakowianek.
W ostatniej odsłonie oglądaliśmy podobne widowisko do tego z drugiej kwarty, ale... - Chciałem by sprawdziły się wszystkie koszykarki, również te, które w meczach decydujących o lokatach w tabeli występują mniej - tłumaczył szkoleniowiec AZS-u AWF-u. - Stąd nie może dziwić to, że poziom meczu spadł - dodawał. - Dla nas każda potyczka to solidna dawka nauki. Większość z nas dopiero stawia pierwsze kroki w dorosłej koszykówce - zaznaczała najbardziej wyróżniająca się w szeregach gości, Homoncik.
Polecane
Koszykówka
Przeczytaj również
02.12.2014
02.12.2014
Dzieciaki dostały pluszaki!
02.12.2014
02.12.2014
Radwan dołącza do Mingo
28.11.2014
28.11.2014
Misie na boisku!