AZS AWF Katowice - Karkonosze 77-71. Nerwowo, ale radośnie
14.11.2009
Katowiczanki rozpoczęły wysoko postawioną obroną. Rywalki nie miały pomysłu na jej sforsowanie, przez co popełniały sporo błędów. Miejscowe objęły prowadzenie 9-4, ale dwie akcje 2+1 Kret pozwoliły odrobić straty. To właśnie dzięki dobrej dyspozycji skrzydłowej Karkonoszy, przyjezdne zwiększały przewagę. Mimo widocznego braku centymetrów, na tablicy górowały "Akademiczki”. W pierwszej odsłonie zebrały pięć piłek w ataku (w całym spotkaniu 15), ale ni jak nie przełożyło się to na zdobycz punktową.
- Bardzo zależało nam na wygranej. Na początku wkradła się nerwowość, przez co brakowało skuteczności - Agnieszka Stawowska, zawodniczka AZS-u AWF, tłumaczyła spóźniony start swojego zespołu. Dopiero przy stanie 26-40, gdy o czas poprosił Adam Kubaszczyk, jego podopieczne wzięły się do pracy. Kosczielny dwukrotnie przymierzyła zza linii 6,25, Kozak dołożyła jedno trafienie i gospodynie wróciły do gry. - To był kluczowy moment - zauważył szkoleniowiec. Kolejne "trójki” zdobyła Stawowska, której na siedem prób, pięć znalazło drogę do kosza.
- Nie powiem, że tego nie trenujemy - uśmiechała się skrzydłowa. - Mamy kilka dziewczyn, które potrafią dobrze przymierzyć. To jest naszą siłą - dodała. - Nam za to, przy prowadzeniu, brakowało skupienia. Wkradło się rozluźnienie i zupełnie pogubiłyśmy się - stwierdziła niepocieszona Agnieszka Kret, najskuteczniejsza wśród gości.
Na minutę przed końcem doszło do remisu. Katowiczanki wyszły na dwupunktowe prowadzenie i piłka należała do nich. Trener Błaszak poprosiła o czas. Długo jednak zastanawiała się, co powiedzieć swoim koszykarkom. - Źle taktycznie i zbyt nerwowo rozegrałyśmy końcówkę - przyznała opiekun jeleniogórzanek.
- Bardzo zależało nam na wygranej. Na początku wkradła się nerwowość, przez co brakowało skuteczności - Agnieszka Stawowska, zawodniczka AZS-u AWF, tłumaczyła spóźniony start swojego zespołu. Dopiero przy stanie 26-40, gdy o czas poprosił Adam Kubaszczyk, jego podopieczne wzięły się do pracy. Kosczielny dwukrotnie przymierzyła zza linii 6,25, Kozak dołożyła jedno trafienie i gospodynie wróciły do gry. - To był kluczowy moment - zauważył szkoleniowiec. Kolejne "trójki” zdobyła Stawowska, której na siedem prób, pięć znalazło drogę do kosza.
- Nie powiem, że tego nie trenujemy - uśmiechała się skrzydłowa. - Mamy kilka dziewczyn, które potrafią dobrze przymierzyć. To jest naszą siłą - dodała. - Nam za to, przy prowadzeniu, brakowało skupienia. Wkradło się rozluźnienie i zupełnie pogubiłyśmy się - stwierdziła niepocieszona Agnieszka Kret, najskuteczniejsza wśród gości.
Na minutę przed końcem doszło do remisu. Katowiczanki wyszły na dwupunktowe prowadzenie i piłka należała do nich. Trener Błaszak poprosiła o czas. Długo jednak zastanawiała się, co powiedzieć swoim koszykarkom. - Źle taktycznie i zbyt nerwowo rozegrałyśmy końcówkę - przyznała opiekun jeleniogórzanek.
Polecane
Koszykówka
Przeczytaj również
02.12.2014
02.12.2014
Dzieciaki dostały pluszaki!
02.12.2014
02.12.2014
Radwan dołącza do Mingo
28.11.2014
28.11.2014
Misie na boisku!