"Akademikom" brakuje agresywności?

01.11.2009
- Możemy przegrywać, ale nie może być tak, że ktoś odpuszcza w obronie. Cały czas musi być agresywna defensywa, a tymczasem nie wygląda to tak, jak powinno - tłumaczy Mirosław Stawowski.
AZS AWF przegrał po raz piąty z rzędu i jego sytuacja staje się coraz trudniejsza. Po letnich wzmocnieniach zespół miał walczyć o czołową "ósemkę", a tymczasem wszystko wskazuje na to, że "Akademików" będzie czekać trudna walka o utrzymanie. W ostatnim spotkaniu podopieczni Mirosława Stawowskiego ulegli młodej drużynie z Warszawy, choć w pewnym momencie prowadzili już 19 punktami. - Kilka prostych błędów i w konsekwencji przegraliśmy cały mecz. Na tym szczeblu rozgrywek nie można popełniać ich aż tak wielu - irytuje się szkoleniowiec katowiczan.

W przerwie pomiędzy rozgrywkami do drużyny doszło aż dziewięciu nowych koszykarzy. Oprócz doświadczonych Tomaszów: Koczwary i Milewskiego oraz Kamila Wójcika, pozostali nie występowali dotychczas na parkietach I ligi. Mimo wszystko w spotkaniach przedsezonowych AZS AWF prezentował się przyzwoicie i nikt nie zakładał, że rozgrywki rozpocznie w tak fatalnym stylu. - Możemy przegrywać, ale nie może być tak, że ktoś odpuszcza w obronie. Cały czas musi być agresywna defensywa, a tymczasem nie wygląda to tak, jak powinno - tłumaczy Stawowski. - Nie mogę wybaczyć błędów, gdy biorę czas, rysuję dane zagranie, a po chwili na parkiecie zawodnicy zapominają o tym, co im przekazałem - dodaje.

Katowiczanie mają także spore problemy w ofensywie. Jeśli uniemożliwi się "Akademikom" zdobywanie punktów po kontrach, to wówczas pojawiają się spore problemy w ataku pozycyjnym. - Widać jeszcze wyraźny brak zgrania. Oczywiście można zdobyć kilka koszy akcjami indywidualnymi, ale nie da się tak grać przez całe spotkanie - wyjaśnia trener zespołu. - Piłka musi szybciej krążyć po obwodzie, a także w "trójkącie", wówczas będzie więcej czystych pozycji do rzutów - zapewnia. A warto w tym miejscu dodać, że AZS AWF to jedyny zespół w lidze, w którym praktycznie każdy zawodnik może przymierzyć zza linii 6,25 m.
autor: Tomasz Mucha

Przeczytaj również