11 miesięcy pauzował, teraz zagrał i został bohaterem "Cidrów"!

22.03.2010
Postacią numer jeden spotkania Ruchu Radzionków z Zagłębiem Sosnowiec został Tomasz Rzepka, który stracił niemal cały rok po tym, jak zerwał więzadła krzyżowe w kolanie. Konieczna była operacja.
- Trzeba go wyróżnić za wielki hart ducha i upór. Wrócił wcześniej, niż się ktokolwiek spodziewał. Zakładaliśmy, że będziemy go mieć do dyspozycji pod koniec kwietnia, na początku maja. Tymczasem bardzo mocno pracował indywidualnie, a ludzie, którzy się nim opiekowali, powtarzali mi, że nie mieli jeszcze tak ambitnego pacjenta - chwali trener Ruchu, Rafał Górak.

Stoperowi z Radzionkowa po części drogę do pierwszej jedenastki otwarł "niefart” innych kandydatów do gry na tej pozycji: kontuzja Dawida Domańskiego i nadmiar żółtych kartek Michała Zioły. - Wszystko to spowodowało, że praktycznie już na długo przed tym występem wiedziałem, że zagram od pierwszej minuty. Ale też chodziło o to, by i na treningach udowodnić, że nie tylko z powodu pecha innych zasłużyłem na ten występ. Czy była trema? Grałem już na tym szczeblu rozgrywkowym z Walką Zabrze. Wtedy nazywał się III ligą. Jeżeli teraz trema się w ogóle pojawiła, to właśnie z powodu długiego rozbratu z boiskiem. Ale to takie pozytywne uczucie, powodujące większą mobilizację - opisywał swój stan ducha Rzepka.

25-latek w ciągu 90 minut popełnił bodaj jeden błąd (Adrian Mielec musiał wówczas ratować sytuację "kartkowym” faulem), ale też został bohaterem swej ekipy w 75 minucie. Piłka - po "główce” Dżenana Hosicia - zmierzała wówczas do bramki radzionkowian, ale na jej drodze stanął właśnie Rzepka. - Po prostu byłem tam, gdzie miałem być - skromnie zaznaczył.
źródło: SportSlaski.pl

Przeczytaj również