Trener Rozwoju: W przerwie nie było rzucania bidonami
16.11.2013
Szkoleniowiec ekipy ze Zgody był względnie zadowolony po remisie z Polonią Bytom. - Polonia była dziś w grze zespołem lepszym, a my mieliśmy trochę szczęścia, że skończyło się remisem. Tyle, że ciężko na to zapracowaliśmy i kosztowało nas to bardzo dużo wysiłku. Potencjał zawodników Polonii, ich doświadczenie, są bardzo duże, więc trzeba ten punkt szanować. Bardzo ważne było to, że szybko odpowiedzieliśmy bramką na bramkę. Mieliśmy słabsze momenty w grze, daliśmy się zepchnąć do bardzo głębokiej defensywy, ale wyszliśmy z tego obronną ręką - analizował trener Rozwoju.
Jego drużynie nie ułatwiła kontuzja, jakiej dostał na rozgrzewce przedmeczowej Robert Mandrysz. - Damian Gacki dowiedział się o tym, że zagra od początku jakieś pięć minut przedmeczem. Widać było, że nie do końca był na to przygotowany i rozgrzewał się w trakcie gry. Później jednak było już lepiej - stwierdził Brehmer, dla którego dzisiejsze debry były szczególne. - Na pewno to wyjątkowe spotkanie. Jestem wychowankiem Rozwoju, więc to dla mnie najważniejszy klub, jest moją "matką", ale Polonia kiedyś wyciągnęła do mnie rękę i stworzyła mnie jako piłkarza i młodego trenera. Było jeszcze kilka innych podtekstów w osobach Kamila Zalewskiego, Roberta Wojsyka czy Przemka Szkatuły. Niemniej tak długo jak ja byłem w Polonii, niewielu ludzi było w ostatnim czasie - zaznaczył.
Pierwsze 30 minut zdecydowanie należało dzisiaj do gości, jednak później Rozwój się obudził. - W ostatnich 15 minutach pierwszej połowy się otrząsnęliśmy. Powoli budziliśmy się z tego letargu, ale w przerwie nie było rzucania bidonami, tylko normalna rzeczowa rozmowa - powiedział. Choć katowiczanie zagrają w tym roku jeszcze jeden mecz awansem, dziś zakończyła się runda jesienna, więc Brehmer krótko ją podsumował. - Zamykamy rundę z dorobkiem 30 punktów. Zadowala nas to, ale w drugiej rundzie postaramy się jeszcze sporo dołożyć, by zająć jak najwyższe miejsce w tabeli. Chcemy udowodnić, że tak wysokie miejsce to nie przypadek. Dziękuję za tę rundę zawodnikom, sztabowi, zarządowi czy ludziom, którzy zajmują się boiskiem - zakończył.
Jego drużynie nie ułatwiła kontuzja, jakiej dostał na rozgrzewce przedmeczowej Robert Mandrysz. - Damian Gacki dowiedział się o tym, że zagra od początku jakieś pięć minut przedmeczem. Widać było, że nie do końca był na to przygotowany i rozgrzewał się w trakcie gry. Później jednak było już lepiej - stwierdził Brehmer, dla którego dzisiejsze debry były szczególne. - Na pewno to wyjątkowe spotkanie. Jestem wychowankiem Rozwoju, więc to dla mnie najważniejszy klub, jest moją "matką", ale Polonia kiedyś wyciągnęła do mnie rękę i stworzyła mnie jako piłkarza i młodego trenera. Było jeszcze kilka innych podtekstów w osobach Kamila Zalewskiego, Roberta Wojsyka czy Przemka Szkatuły. Niemniej tak długo jak ja byłem w Polonii, niewielu ludzi było w ostatnim czasie - zaznaczył.
Pierwsze 30 minut zdecydowanie należało dzisiaj do gości, jednak później Rozwój się obudził. - W ostatnich 15 minutach pierwszej połowy się otrząsnęliśmy. Powoli budziliśmy się z tego letargu, ale w przerwie nie było rzucania bidonami, tylko normalna rzeczowa rozmowa - powiedział. Choć katowiczanie zagrają w tym roku jeszcze jeden mecz awansem, dziś zakończyła się runda jesienna, więc Brehmer krótko ją podsumował. - Zamykamy rundę z dorobkiem 30 punktów. Zadowala nas to, ale w drugiej rundzie postaramy się jeszcze sporo dołożyć, by zająć jak najwyższe miejsce w tabeli. Chcemy udowodnić, że tak wysokie miejsce to nie przypadek. Dziękuję za tę rundę zawodnikom, sztabowi, zarządowi czy ludziom, którzy zajmują się boiskiem - zakończył.
Polecane
II liga