Trener Rozwoju po zwycięstwie: To był najtrudniejszy mecz

01.09.2012
- Gdyby Chojniczanka trafiała w tych sytuacjach, które miała, to byłoby trudniej, ale taka jest piłka, że trzeba mieć w tym wszystkim odrobinę szczęścia - powiedział Mirosław Smyła po wygranej z Chojniczanką.
- Po kwadransie byłem pełen obaw, bo Chojnice grały naprawdę dobry futbol i pokazały, że mają zawodników - biorąc pod uwagę drugoligowe warunki - naprawdę klasowych. Na każdej pozycji w tym zespole jest wartościowy zawodnik - chwalił trener Rozwoju.

- W szatni sobie porozmawialiśmy. Powiedzieliśmy, że realia II-ligowe są takie, a nie inne - że trzeba walczyć. A jeśli nie idzie, jeśli umiejętności piłkarskie nie są w danym dniu na takim poziomie, by przeciwstawić się rywalowi grą, to trzeba serce zostawić. Na drugą połowę wyszedł zupełnie inny zespół. Pokazywał się lepiej, chciał grać w piłkę, przy odrobinie szczęścia udało się stworzyć kilka sytuacji... - stwierdził.

- Gdyby Chojniczanka trafiała w sytuacjach, które miała, to byłoby trudniej, ale taka jest piłka, że trzeba mieć w tym wszystkim odrobinę szczęścia. Stworzyliśmy kilka sytuacji, zdobyliśmy dwie bramki, potem gol na 2-2 i po raz trzeci podnieśliśmy się w 93. minucie... Trudno ocenić, czy to łut szczęścia, czy dobre dogranie, czy zlepek tego wszystkiego, ale trafiliśmy na 3-2 i bardzo się cieszymy - nie ukrywał Smyła.

Ma jednak bardzo duży szacunek do Chojniczanki i nie popada w hurraoptymizm. - Muszę na koniec powiedzieć jedną bardzo ważną rzecz: większość naszych zawodników cały czas uczy się tej ligi. Dwóch-trzech grało wcześniej na podobnym poziomie, reszta to młodzi ludzie uczący się i zdobywający doświadczenie. Chojniczanka to zespół, który spokojnie może rywalizować o najwyższe cele w tej lidze. Umiejętności na to pozwalają. Wydaje mi się, że to był najtrudniejszy mecz, z najtrudniejszym przeciwnikiem, jaki w tym sezonie w II lidze rozegraliśmy - zakończył.
źródło: strona.rozwoj.info

Przeczytaj również