Trener Rozwoju o swoich graczach: Skąd w nich tyle energii?

17.02.2013
- Sparingu nie dało się rozegrać. Boisko nie nadawało się do gry, bo w niektórych miejscach było skute lodem. Podjęliśmy decyzję, że nie będziemy ryzykować zdrowia chłopaków - tłumaczy Mirosław Smyła.
Rozwój Katowice, który przebywa na zgrupowaniu w Zakopanem, nie mógł wczoraj rozegrać zaplanowanego meczu z Porońcem Poronin, bowiem boisko było skute lodem. Być może z tym samym rywalem katowiczanie zmierzą się w poniedziałek. - To też jednak stoi pod dużym znakiem zapytania, bo przy tej temperaturze chyba nie da rady, by boisko było na tyle bezpieczne, by rywalizować z przeciwnikiem, a nie myśleć o podłożu. Ważniejsze jest zdrowie. Mamy jeszcze tej zimy sparingów jeszcze dosyć sporo, dlatego możemy sobie na to pozwolić - przyznaje szkoleniowiec II-ligowca.

Katowiczanie odbyli za to gierkę wewnętrzną. - Zagraliśmy zatem grę wewnętrzną. I było fajnie. Obciążenia zostały w stu procentach zrealizowane, bo „gierka” dała każdemu zawodnikowi to, co miał zrobić podczas meczu kontrolnego. Zaangażowanie chłopaków było spore - mimo że grali z przeciwnikiem „wewnętrznym”, a nie „zewnętrznym”, to i tak trzeba było ich chwilami hamować. Chciałoby się zapytać - skąd w nich tyle energii? Może to sygnał, że wskakujemy już na właściwe tory - dodaje Mirosław Smyła.
źródło: strona.rozwoj.info

Przeczytaj również