Trener Rozwoju Katowice przyznaje: Popełniliśmy błąd organizacyjny
02.05.2013
W maju katowiczanie spotkają się m.in. z Bytovią Bytów, Energetykiem ROW Rybnik i Zagłębiem Sosnowiec. - Od soboty aż do końca maja gramy bardzo ciekawe i atrakcyjne mecze. Nie mamy nic do stracenia, a możemy tylko zyskać, zrobić sobie reklamę. Jest o co się bić. Chociażby dlatego, że mamy i fajne wyjazdy, i te domowe spotkania. Na każdy mecz będzie się czekało z radością, a przynajmniej taki sposób myślenia próbujemy w szatni stworzyć. By cieszyć się na starcia z prestiżowymi jak na drugą ligę przeciwnikami - przyznaje trener Mirosław Smyła.
W ostatnim meczu Rozwój przegrał na własnym stadionie z Chrobrym Głogów. - To był trzeci z kolei mecz w systemie sobota-środa-sobota i już nas na boisku "brakło". Analizujemy i zastanawiamy się, co jeszcze można zrobić. Przetestowaliśmy zespół i nie ma obaw, że jest nieprzygotowany - uspokaja Smyła.
- Przyznam szczerze, że popełniliśmy błąd organizacyjny. Powinniśmy zagrać z Chrobrym w niedzielę i na pewno byłoby nieco inaczej. Po rozmowach z innymi trenerami z naszej ligi okazało się zresztą, że wszystkie mecze wyglądały tak, jak nasz. Były słabe, choć może nie "na chodzonego". Z tego tytułu tak często padł wynik 1-0. Zmęczenie każdemu zespołowi daje się we znaki. Ten, kto miał więcej szczęścia, kto w poprzednie starcie musiał włożyć mniej energii, albo po prostu dysponuje szerszą kadrą, radził sobie lepiej - mówi dla oficjalnej strony Rozwoju trener.
W ostatnim meczu Rozwój przegrał na własnym stadionie z Chrobrym Głogów. - To był trzeci z kolei mecz w systemie sobota-środa-sobota i już nas na boisku "brakło". Analizujemy i zastanawiamy się, co jeszcze można zrobić. Przetestowaliśmy zespół i nie ma obaw, że jest nieprzygotowany - uspokaja Smyła.
- Przyznam szczerze, że popełniliśmy błąd organizacyjny. Powinniśmy zagrać z Chrobrym w niedzielę i na pewno byłoby nieco inaczej. Po rozmowach z innymi trenerami z naszej ligi okazało się zresztą, że wszystkie mecze wyglądały tak, jak nasz. Były słabe, choć może nie "na chodzonego". Z tego tytułu tak często padł wynik 1-0. Zmęczenie każdemu zespołowi daje się we znaki. Ten, kto miał więcej szczęścia, kto w poprzednie starcie musiał włożyć mniej energii, albo po prostu dysponuje szerszą kadrą, radził sobie lepiej - mówi dla oficjalnej strony Rozwoju trener.
Polecane
II liga