Trener Rozwoju Katowice: Piłka jest okrutna i nie ma litości

22.04.2013
W ostatniej kolejce Rozwój Katowice mierzył się z MKS-em Oława, który walczy o utrzymanie. Mimo że piłkarze Mirosława Smyły odnieśli zwycięstwo, to jednak do jego podopiecznych można mieć trochę pretensji.
Katowiczanie do przerwy prowadzili po golach Sebastiana Gielzy i Macieja Wolnego. W drugiej połowie goście zdobyli bramkę kontaktową, przez co do końca spotkania kibice gospodarzy drżeli o końcowy wynik. - Mam wrażenie, że przy wyniku 2-0 już wydawało się wszystkim, iż mecz jest zamknięty. W przerwie powtarzaliśmy sobie, że nie możemy nawet na sekundę się wyłączyć. Były momenty, w których ten trzeci gol powinien paść - relacjonuje trener Mirosław Smyła.

- Ktoś mógł dogrywać, a strzelał... To mnie denerwuje. Nie wiem, cz to kwestia tego, że dany zawodnik nie potrafi wskoczyć na wyższy poziom w rozegraniu piłki, czy po prostu nie był w stanie dostrzec lepiej ustawionego partnera i dlatego uderzał. Będziemy o tym rozmawiać - zapowiada szkoleniowiec.

Jednak pozytywów również można się było doszukać. Rozwój został pochwalony przez rywali. - Cieszą słowa trenera MKS-u, który powiedział, że mamy bardzo dobry zespół, z fenomenalnym pomysłem na granie, wiedzący jak się poruszać, poukładany taktycznie. Na takim fundamencie warto tę drużynę rozwijać - przyznaje Smyła.

- Takie mecze w lidze po prostu się zdarzają. Nie zawsze strzeli się pięć bramek, wygra wysoko. Nie zawsze też się z teoretycznie słabszym zespołem wygra, bo czasem można dostać bramkę z rzutu wolnego w 94. minucie. Wszystko może się zdarzyć. Piłka jest okrutna i nie ma litości. Tym bardziej szacunek dla chłopaków za wolę walki, za zostawienie zdrowia na boisku i wygranie meczu - kończy opowiadać o spotkaniu szkoleniowiec katowiczan.
źródło: rozwoj.info.pl

Przeczytaj również