Trener Rozwoju Katowice: Nareszcie koniec

18.11.2012
Rozwój Katowice rundę jesienną zakończył na 10. pozycji i ma tyle samo punktów przewagi nad miejscem spadkowym, co straty do miejsca premiującego awansem. - To był ciężki rok - przyznał Mirosław Smyła.
W ostatnim meczu Rozwój bezbramkowo zremisował z Elaną Toruń. - Gospodarze byliby skrzywdzeni, gdybyśmy wygrali, a w drugą stronę byłoby podobnie. Szkoda, że mecz nie zakończył się wynikiem 1:1, 2:2, 3: Byłoby przyjemniej, ale uważam, że jak na ten moment, na tę porę, to było całkiem przyzwoite widowisko. Gra stała się otwarta zwłaszcza w drugiej połowie - opisał trener katowiczan.

Smyła w końcu miał powody do radości bowiem jego zespół w końcu nie stracił gola. - Defensywa miała zawsze kłopoty, w ostatnich meczach traciła bramki po pojedynczych błędach, co kończyło się porażkami 0-1. Sporo takich spotkań przegraliśmy na własne życzenie. Dziś defensywa zagrała dosyć skutecznie. Trzeba ją ocenić pozytywnie, skoro jest zero z tyłu - powiedział Smyła, który odetchnął z ulgą na myśl, że to już koniec rozgrywek w tym roku.

- Uff… Nareszcie koniec. To był dla nas ciężki rok. Najpierw "haratanie" o awans, potem kolejne miesiące poznawania II ligi, próba siły, dowiadywanie się, na co nas stać, a na co nie. Wszystko się skończyło. Większość chłopaków jest zdrowa i wracamy do domów ze zdobytym punktem - cieszył się Smyła.
źródło: rozwoj.info.pl / SportSlaski.pl

Przeczytaj również