Trener Rozwoju: Jerzy Brzęczek jest moim piłkarskim idolem!

11.08.2013
Rozwój Katowice dość niespodziewanie wysoko pokonał drużynę Rakowa Częstochowa w spotkaniu 3. kolejki II ligi. - Zagraliśmy zbyt apatycznie, bez walki - kręcił głową Jerzy Brzęczek, trener gospodarzy.
Niedzielny wieczór należał do zawodników Rozwoju, którzy aż 3-0 pokonali na wyjeździe Raków. - Gratuluję trenerowi Rozwoju, bo to oni byli dużo lepszym zespołem, zwłaszcza w pierwszej połowie. Goście zasłużenie wygrali to spotkanie. My natomiast zagraliśmy zbyt apatycznie, bez walki i przegraliśmy większość pojedynków "jeden na jeden". Zagraliśmy dużo słabiej niż miało to miejsce w poprzednich meczach - ocenił Jerzy Brzęczek.

Szkoleniowiec gospodarzy wyraził nadzieję, że sroga porażka, która przyszła po dwóch zwycięstwach, będzie dobrą lekcją dla jego podopiecznych. - Każdy następny mecz jest najważniejszy. Szkoda, że przy tak dużej liczbie kibiców odnieśliśmy porażkę - żałował.

Trener Dietmar Brehmer, prowadzący katowiczan, zaczął pomeczową wypowiedź od ciepłych słów w stronę swojego vis a vis w ekipie spod Jasnej Góry.
- Jerzy Brzęczek jest moim piłkarskim idolem. Pamiętam, jak dawniej w szatni tego samego zespołu byłem dumny z tego, że mogłem siedzieć właśnie obok niego - nie krył trener gości.

- Bardzo się cieszę, że na tak trudnym terenie udało nam się zdobyć trzy punkty. Ten mecz był nam bardzo potrzebny, moja drużyna była bardzo rozbita po występach w Pucharze Polski. Na meczu z Zieloną Górą odbudowaliśmy defensywę, natomiast z Rakowem udało nam się świetnie zagrać w ofensywie. Jest to taki optymistyczny prognostyk przed czekającym nas już w następną sobotę spotkaniu Pucharu Polski z Legią Warszawa. Marzymy o tym, aby strzelić choć jednego gola, ale koncentrujemy się na kolejnym spotkaniu ligowym z Ostrovią - zakończył Brehmer.
źródło: sport.czest.pl/SportSlaski.pl

Przeczytaj również