"Spiker powiedział, że strzeliłem, a ja stałem pięć metrów od piłki"

04.05.2013
- Rozwój okazał się dla nas bardzo trudnym przeciwnikiem. Musieliśmy się sporo natrudzić - mówił Waldemar Walkusz, trener Bytovii, po wygranej z katowiczanami. Zaś jego piłkarz przyznał się, że nie strzelił gola.
- Chłopakom należą się wielkie brawa. Za walkę do samego końca, determinację i dążenie do wygranej w tak trudnym spotkaniu - powiedział Walkusz na konferencji prasowej po meczu, w którym jego zawodnicy zdobyli dwa gole w doliczonym czasie gry. Dla pokonanych katowiczan, szkoleniowiec lidera też znalazł ciepłe słowa. - Rozwój okazał się dla nas bardzo trudnym przeciwnikiem. Musieliśmy się sporo natrudzić, choć jeśli chodzi o 100-procentowe sytuacje, przewaga była po naszej stronie - i to dość znacząca. Rozwojowi życzę powodzenia w kolejnych spotkaniach i szczęśliwego powrotu do Katowic - dodał.

Jego zawodnicy twierdzą, podobnie jak trener, że zwycięstwo lidera było jednak całkowicie zasłużone. - Do 90 minuty było 1-1, ale gdybyśmy strzelili szybciej bramkę na 2-1, to goście nie mogliby mieć pretensji. Mieliśmy sporo sytuacji, zwłaszcza po stałych fragmentach gry. Po przerwie gra cały czas toczyła się na połowie Rozwoju. Nic nie chciało wpaść i udało się dopiero w 90. minucie. Taka jest piłka - raz wpada w pierwszej, a raz w ostatniej - podkreślił Michał Szałek, któremu początkowo zapisano pierwszą bramkę. - To był samobójczy gol. Nie dotknąłem piłki. Skakało do niej dwóch zawodników Rozwoju i Łukasz Wróbel. Spiker powiedział, że to moja bramka, a ja stałem pięć metrów obok - uśmiechnął się obrońca Bytovii.
źródło: rozwoj.info

Przeczytaj również