Smyła był za przełożeniem meczu. "Co to ma wspólnego z ideą sportu?"
05.04.2013
Decyzja zapadła dzisiaj po południu. - Jechać tam, by w sobotę przed samym meczem usłyszeć od sędziów, że nie gramy - to byłaby tylko strata czasu i pieniędzy - przyznaje Smyła. - A czy to dobra decyzja, że gramy w środę? Nie nam tu było decydować. Zgodziliśmy się na taką propozycję rywala. Chcemy być otwarci, współpracować. Dla nas to żaden kłopot. Pojedziemy we wtorek, przenocujemy w Bydgoszczy, a w środę - gramy! - zaciera ręce trener Rozwoju.
- Grać kolejny mecz w warunkach podobnych, a może i gorszych niż tydzień temu z Gryfem Wejherowo, byłoby bez sensu. Chojniczanka też ma takiego grania już dość. Bo robi się z tego taka kopanina - kto będzie miał więcej szczęścia, kto się nie poślizgnie, komu piłka nie zatrzyma się w wodzie, to wygra. A co to ma wspólnego z ideą sportu? Uważam, że przełożenie zawodów o tych kilka dni to trafna decyzja - mówi szkoleniowiec katowiczan.
- Grać kolejny mecz w warunkach podobnych, a może i gorszych niż tydzień temu z Gryfem Wejherowo, byłoby bez sensu. Chojniczanka też ma takiego grania już dość. Bo robi się z tego taka kopanina - kto będzie miał więcej szczęścia, kto się nie poślizgnie, komu piłka nie zatrzyma się w wodzie, to wygra. A co to ma wspólnego z ideą sportu? Uważam, że przełożenie zawodów o tych kilka dni to trafna decyzja - mówi szkoleniowiec katowiczan.
Polecane
II liga