Rozwój - Zagłębie S. 2-2. "Zagrali jak w starym kinie pana Mietka"

04.07.2009
III-ligowy Rozwój Katowice zremisował w meczu sparingowym z II-ligowym Zagłębiem Sosnowiec. - Jak graliśmy? Jak w starym kinie pana Mietka - irytował się szkoleniowiec Zagłębia.
Trener Piotr Pierścionek po raz kolejny testował kilku piłkarzy z niższych lig, ale poza Kamilem Koreptą z Zagłębiaka Dąbrowa Górnicza reszta raczej nie ma szans na angaż w klubie. Mecz składał się z tercji po 30 minut. Pierwsza odsłona to katastrofalna gra Zagłębia. - Rozgrywacie piłkę jak w A-klasie. Po co tutaj jesteście? - pytał wściekły Pierścionek. - Jeśli nie potraficie pokonać zespołu z niższej klasy, to znaczy, że sami się okaleczacie - grzmiał trener Zagłębia.

Potem było nieco lepiej. Na boisko wyszli w końcu ci, którzy w poprzednim sezonie decydowali o obliczu zespołu z Sosnowca. Zabrakło Tomasza Balula, Krzysztofa Myśliwego, a także Marcina Lachowskiego. Cała trójka prowadziła trening młodych piłkarzy sosnowieckiego klubu. - Naprawcie to, co koledzy spieprzyli - motywował pozostałych piłkarzy trener sosnowiczan. II-ligowiec doprowadził do remisu za sprawą Tomasza Łuczywka, który skutecznie dobił strzał Krzysztofa Bodzionego.

- Od poniedziałku zaczynamy pracę w okrojonym składzie. Przeważająca część zawodników pretendujących do gry w naszym zespole nie zdała testu. Gdy tylko dostajemy sygnał o kimś ciekawym, staramy się mu przyjrzeć. Niestety, nie zawsze ci piłkarze pokazują to co byśmy chcieli widzieć. Potrzeba nam doświadczonych graczy - podkreśla Pierścionek, który widzi w swoim zespole Konrada Koźmińskiego i Michała Filipowicza (dotąd był wypożyczony z Piasta Gliwice). - Potrzebujemy zawodnika, który byłby alternatywą dla Krzyśka Myśliwego. Nie możemy zostać z jednym napastnikiem z prawdziwego zdarzenia - dodaje Pierścionek.

Katowiczanie również testowali nowych graczy. Jeden z nich - Aleksander Mużyłowski z Ruchu Radzionków wpisał się nawet na listę strzelców.
autor: Krzysztof Polaczkiewicz

Przeczytaj również