Radzionków - Walka 4-0. Trener Ruchu ma skarb, maszynkę od asystowania
28.03.2009
Piłkarze Walki przyjechali do Radzionkowa z mocnym postanowieniem podtrzymania passy dziesięciu spotkań bez porażki na III-ligowych boiskach. Co prawda tydzień wcześniej tylko zremisowali u siebie z Victorią Chróścice, ale odgrażali się, że na stadionie lidera postarają się zrobić niespodziankę.
Z tych zapowiedzi wynikło jednak bardzo niewiele. Tak naprawdę bowiem już pierwsza niosąca realne zagrożenie akcja gospodarzy zakończyła się golem. Kompała wrzucił piłkę z rzutu rożnego prosto na głowę Gielzy, a najskuteczniejszy snajper III ligi śląsko-opolskiej dał swej drużynie prowadzenie. - Nakreśliliśmy sobie, jak ma wyglądać nasza gra w defensywie również i w takich sytuacjach, ale - jak widać - nie uchroniło nas to przed stratą bramki - narzekał trener Andrzej Jarkiewicz.
Niewiele brakowało jednak, by goście doprowadzili do wyrównania. W odstępie kilkudziesięciu sekund Sosna dwukrotnie dogrywał piłkę w "szesnastkę", gdzie niepilnowany znalazł się Dolny. Najpierw jednak chybił, a później jego nie do końca czyste uderzenie wyłapał na linii bramkowej Ciasnocha. - Martwią mnie te momenty dekoncentracji - wzdychał Rafał Górak, mając na myśli niefrasobliwość w grze destrukcyjnej całego zespołu.
Druga taka faza przydarzyła się radzionkowianom tuż po przerwie. W ciągu 60 sekund najpierw Dolny trafił w słupek, "wjeżdżając" w pole karne od jego narożnika, a potem - po kolejnym jego strzale - zmieniając lot piłki omal nie zaskoczył Ciasnochy Gałuszka. W tym momencie jednak "Cidry" prowadziły już 2-0. Jeszcze przed zmianą stron bowiem ładnym uderzeniem po ziemi w długi róg zabrzańskiej bramki popisał się Piotr Giel. Całą akcję skonstruował jednak - a jakże - Kompała. - To skarb tej drużyny - zacierał ręce szkoleniowiec żółto-czarnych.
Były król strzelców ekstraklasy raz jeszcze dał o sobie znać, asystując - bodaj w najładniejszy sposób - przy golu Rzepki na 3-0. - Pewnie, że ćwiczymy stałe fragmenty gry na treningach. Najwięcej jednak zawsze i tak zależy potem od tych wbiegających w pole karne do moich dośrodkowań - bagatelizował swoją rolę Kompała.
Kropkę nad "i" postawił w 90 minucie Marcin Kocur, wykorzystując precyzyjne dogranie innego rezerwowego, Pawła Giela. W ten sposób podtrzymał szansę na spełnienie swej zapowiedzi złożonej SportowiŚląskiemu.pl. Zapowiedział przecież u nas, że będzie dążył do zdobycia 15 goli w sezonie. Na razie ma ich siedem...
[url=javascript:void(0);/*1238261829547*/][b]
[/b][/url]
Z tych zapowiedzi wynikło jednak bardzo niewiele. Tak naprawdę bowiem już pierwsza niosąca realne zagrożenie akcja gospodarzy zakończyła się golem. Kompała wrzucił piłkę z rzutu rożnego prosto na głowę Gielzy, a najskuteczniejszy snajper III ligi śląsko-opolskiej dał swej drużynie prowadzenie. - Nakreśliliśmy sobie, jak ma wyglądać nasza gra w defensywie również i w takich sytuacjach, ale - jak widać - nie uchroniło nas to przed stratą bramki - narzekał trener Andrzej Jarkiewicz.
Niewiele brakowało jednak, by goście doprowadzili do wyrównania. W odstępie kilkudziesięciu sekund Sosna dwukrotnie dogrywał piłkę w "szesnastkę", gdzie niepilnowany znalazł się Dolny. Najpierw jednak chybił, a później jego nie do końca czyste uderzenie wyłapał na linii bramkowej Ciasnocha. - Martwią mnie te momenty dekoncentracji - wzdychał Rafał Górak, mając na myśli niefrasobliwość w grze destrukcyjnej całego zespołu.
Druga taka faza przydarzyła się radzionkowianom tuż po przerwie. W ciągu 60 sekund najpierw Dolny trafił w słupek, "wjeżdżając" w pole karne od jego narożnika, a potem - po kolejnym jego strzale - zmieniając lot piłki omal nie zaskoczył Ciasnochy Gałuszka. W tym momencie jednak "Cidry" prowadziły już 2-0. Jeszcze przed zmianą stron bowiem ładnym uderzeniem po ziemi w długi róg zabrzańskiej bramki popisał się Piotr Giel. Całą akcję skonstruował jednak - a jakże - Kompała. - To skarb tej drużyny - zacierał ręce szkoleniowiec żółto-czarnych.
Były król strzelców ekstraklasy raz jeszcze dał o sobie znać, asystując - bodaj w najładniejszy sposób - przy golu Rzepki na 3-0. - Pewnie, że ćwiczymy stałe fragmenty gry na treningach. Najwięcej jednak zawsze i tak zależy potem od tych wbiegających w pole karne do moich dośrodkowań - bagatelizował swoją rolę Kompała.
Kropkę nad "i" postawił w 90 minucie Marcin Kocur, wykorzystując precyzyjne dogranie innego rezerwowego, Pawła Giela. W ten sposób podtrzymał szansę na spełnienie swej zapowiedzi złożonej SportowiŚląskiemu.pl. Zapowiedział przecież u nas, że będzie dążył do zdobycia 15 goli w sezonie. Na razie ma ich siedem...
[url=javascript:void(0);/*1238261829547*/][b]
[/b][/url]
Polecane
Przeczytaj również
20.10.2015
20.10.2015
Nowy zawodnik MKS-u. Miał grać w NBA!
19.10.2015
19.10.2015
Bryjak: zwycięstwo nas zbuduje
16.10.2015
16.10.2015
Magia pomoże dąbrowskim koszykarzom?
12.10.2015
12.10.2015
Polska Hokej Liga - 13 kolejka
02.10.2015
02.10.2015
Co tam panie w Hokej Lidze?