"Przeciwnikowi przeszkadzała pogoda, teraz sędzia... A my gramy swoje"

04.11.2012
Takie mecze nie zdarzają się często. Siedem bramek, w tym jedna w ostatniej minucie. - Żaden z zespołów nie kalkulował. My chcieliśmy wygrać i Rozwój również - powiedział Stanisław Wróbel.
Zdaniem trenera Ruchu Zdzieszowice bardziej sprawiedliwym wynikiem byłby remis. - Strzelając trzy bramki po prostu nie możemy tracić punktów! Nasi działacze mieli pretensje do sędziego. Być może to on sprokurował ten ostatni rzut wolny, ale trzech goli wcześniej nam nie strzelił. Popełniał błędy w tej końcówce, ale mylił się w dwie strony i nie ma co obarczać go winą za naszą porażkę - podkreślił trener.

Wróbel stwierdził, że kluczowym momentem był gol na 2-2, którą zdobył Wojciech Król. - Podejrzewam, że gdybyśmy nie stracili tak szybko bramki, to ten mecz potoczyłby się zupełnie inaczej. "Wielbłąd" popełnili obrońcy, nie bez winy był bramkarz - ocenił.

- Żaden z zespołów nie kalkulował. My chcieliśmy wygrać i Rozwój również. Rywale próbowali swoich akcji, były groźne, a my również mieliśmy swoje sytuacje i powinniśmy może nawet jeszcze jedną bramkę dołożyć. Jeśli będziemy natomiast tak tracić gole, w tak prosty sposób, to nie będziemy zdobywać punktów. W II lidze nie przystoi zawodnikom popełnianie takich błędów... - zakończył Wróbel.

- Tydzień temu przeciwnikowi przeszkadzała pogoda, teraz sędzia... A my gramy swoje - odpowiedział na pretensje miejscowych działaczy i kibiców na pracę sędziego Mirosław Smyła. - Trudno nie cieszyć się, że po raz pierwszy udało nam się wygrać dwa mecze z rzędu. Cały zespół spisał się w grze do przodu. Graliśmy bardzo ofensywnie, stworzyliśmy dużo klarownych sytuacji, ale szwankowało wykończenie. Na szczęście tuż przed przerwą udało się wyrównać i poczuliśmy wiatr w plecy - opisał trener Rozwoju.

- Martwi jednak, że na wyjeździe straciliśmy aż trzy gole, i to dwa po akcji środkiem pola i prostopadłej piłce. W teorii wiemy, jak się wtedy zachować, ale praktyka weryfikuje to na swój sposób. Te prostopadłe zagrania tworzą zamieszanie, odzywają się stare nawyki i nad tym musimy pracować - powiedział Smyła.
źródło: rozwoj.info.pl / SportSlaski.pl

Przeczytaj również