Polonia - Rozwój 1-1. Obie drużyny uczyniły postęp. Tyle, że... pozorny

27.07.2011
Mimo że sezon I-ligowy już się rozpoczął, Polonia Bytom rozegrała dziś w Cieszynie sparing z III-ligowym Rozwojem Katowice. Wszystko po to, by sprawdzić testowanych graczy. Lepiej jednak nie jest...
Oba zespoły spotkały się już ze sobą dwa tygodnie temu na tym samym boisku. Wtedy 1-0 wygrała Polonia Bytom. - Dlatego postęp jest, ale tylko pozorny, w wyniku. Gra nie była lepsza. Mamy końcówkę obozu przygotowawczego, chłopcy są zmęczeni. Cieszę się więc, że wybiegali ten mecz w trudnych warunkach, bo cały czas leje i można już dostać... nerwicy. Graliśmy z zespołem, który dalej się buduje. Z przebiegu meczu można powiedzieć, że to solidna jednostka treningowa. Kilka razy pokazaliśmy, że jako III-ligowcy potrafimy grać w piłkę, ale Polonia stworzyła też kilka sytuacji i gdyby je wykorzystała wynik byłby wyższy - uważa Mirosław Smyła, trener katowiczan.

Polonii udało się strzelić tylko jednego gola, choć okazji było co najmniej kilka. Trafienie padło jeszcze w pierwszej połowie, gdy Krzysztof Danielewicz zagrał górną piłkę do Łukasza Matusiaka, a ten ładnym wolejem pokonał Daniela Kajzera, młodego bramkarza Górnika Zabrze. Chwilę wcześniej swoją szansę miał Rozwój, ale piłka po strzale głową Sebastiana Gielzy odbiła się od poprzeczki.

- Pierwszą połowę należy ocenić pozytywnie. To był przyzwoity poziom. Oglądaliśmy trochę grania w piłkę, a to zawsze cieszy, że ludzie wychodzą na boisko i wiedzą o co chodzi. Za to druga połowa stała na skandalicznym poziomie. Plus jeszcze niewykorzystane sytuacje Roberta Wojsyka. To jest niedopuszczalne! Miał dziś niejedną okazję, by przełamać niemoc strzelecką, nabrać pewności, a tak się nie stało. Niestety, na ten moment nie ma go kim zastąpić. Nie mamy napastników i to nie jest tajemnicą. Czy to oznacza, że na Wartę Poznań wyjdzie w podstawowym składzie? Do niedzieli jeszcze trochę czasu, może coś się zmieni - mówi Dariusz Fornalak, szkoleniowiec bytomian.

Wojsyk najpierw strzelał z pięciu metrów głową po idealnym dośrodkowaniu Jamesa Sinclaira. Chybił. Chwilę później biegł z piłką sam na sam z bramkarzem. Futbolówkę zgubił i przy okazji sfaulował obrońcę katowiczan, doprowadzając do szału Fornalaka. Inni zawodnicy też nie prezentowali się najlepiej. - Zorganizowaliśmy ten mecz, by przyjrzeć się kilku testowanym chłopakom. Poszukujemy ludzi do gry, bo nie jest tajemnicą, że mamy ich niedomiar. I po tym sparingu wiele się nie zmieniło. Z testowanych - zobaczymy jeszcze odnośnie maksymalnie dwóch zawodników. Reszta będzie skreślona - ocenia sprawdzanych graczy trener. Najlepiej z nich prezentował się skrzydłowy Dariusz Góral ze Śląska Wrocław i to jemu należy dać największe szanse na angaż przy Olimpijskiej.

- Ja jednak ciągle liczę, że ta drużyna będzie wzmacniana, a nie uzupełniana i, że dojdą do nas zawodnicy, których nie trzeba będzie testować - marzy Dariusz Fornalak.
autor: Michał Trela

Przeczytaj również