- Na stronie Odry po naszej porażce w Kluczborku napisali, że MKS zagrał z nami sparing. W Opolu się trochę odgryźliśmy - stwierdził po zwycięstwie 4-0 nad Odrą Łukasz Winiarczyk.
Piłkarze Rozwoju odgryźli się za uszczypliwy komentarz i wygrali 4-0
25.08.2013
To Łukasz Winiarczyk rozpoczął sobotniego wieczoru strzelanie dla Rozwoju. W 31. minucie zrobił "wiatrak" z Marcela Surowiaka i kropnął w róg bramki Odry. - Uderzyłem na siłę - wyjaśniał strzelec. - No i akurat wpadło po "krótkim" rogu, w samo okienko. Bardzo się cieszę, bo rzadko strzelam bramki, ale jak już są - to dosyć ładne. Tę ostatnią zdobyłem w Głogowie, jesienią poprzedniego sezonu, więc dawno temu - uśmechał się piłkarz.
- Strzelam rzadko, więc bramki bardzo cieszą. Mam nadzieję, że w tym sezonie będzie ich znacznie więcej, niż w poprzednim - powiedział Winiarczyk. I nawiązał do czegoś, o czym w szatni Rozwoju pewnie nie było przed pierwszym gwizdkiem tak cicho... - Na stronie Odry po naszej porażce w Kluczborku napisali, że MKS zagrał z nami sparing. Teraz się odgryźliśmy - cieszył się obrońca Rozwoju.
Udany powrót na Oleską miał także Tadeusz Tyc, wychowanek Odry. Trybuny przywitały napastnika ciepło. - Kibice trochę poklaskali. Mam tu zupełny spokój - przyznał zawodnik i dodał, że ekipie ze Zgody w sobotni wieczór wszystko wychodziło.
- Tak jak Kluczborkowi w meczu z nami... Możemy być zadowoleni, że gra była płynna, że jest zero z tyłu, a cztery z przodu. Oby tak dalej, bo z każdym - nieważne, czy z Odrą, czy nie - trzeba punktować, by znaleźć się w czołowej ósemce - przypomniał Tyc, który po meczu nie wsiadł wraz z drużyną do autokaru, ale został z rodziną w Opolu.
- Strzelam rzadko, więc bramki bardzo cieszą. Mam nadzieję, że w tym sezonie będzie ich znacznie więcej, niż w poprzednim - powiedział Winiarczyk. I nawiązał do czegoś, o czym w szatni Rozwoju pewnie nie było przed pierwszym gwizdkiem tak cicho... - Na stronie Odry po naszej porażce w Kluczborku napisali, że MKS zagrał z nami sparing. Teraz się odgryźliśmy - cieszył się obrońca Rozwoju.
Udany powrót na Oleską miał także Tadeusz Tyc, wychowanek Odry. Trybuny przywitały napastnika ciepło. - Kibice trochę poklaskali. Mam tu zupełny spokój - przyznał zawodnik i dodał, że ekipie ze Zgody w sobotni wieczór wszystko wychodziło.
- Tak jak Kluczborkowi w meczu z nami... Możemy być zadowoleni, że gra była płynna, że jest zero z tyłu, a cztery z przodu. Oby tak dalej, bo z każdym - nieważne, czy z Odrą, czy nie - trzeba punktować, by znaleźć się w czołowej ósemce - przypomniał Tyc, który po meczu nie wsiadł wraz z drużyną do autokaru, ale został z rodziną w Opolu.
Polecane
II liga