Obrońca Rozwoju Katowice: Może wisi nad nami jakaś klątwa?
31.03.2013
Po spotkaniu z Gryfem Wejherowo, wszyscy mają prawo odczuwać w Katowicach niedosyt. - Było wiele niedociągnięć, słabych momentów i przestojów, szyko stracona bramka... W przerwie powiedzieliśmy sobie kilka ostrych słów i na drugą połowę wyszliśmy ze zdecydowanie innym nastawieniem. Bardziej zdeterminowani. Gra zaczęła nam się zazębiać. Prezentowaliśmy się lepiej, a i Gryf trochę „klęknął” fizycznie. Najważniejsze, że po bardzo fajnej akcji doprowadziliśmy do remisu. Mieliśmy jeszcze potem swoje sytuacje, ale przyjmujemy z pokorą ten rezultat. Cieszymy się w jakimś stopniu z tego punktu, choć nie do końca, bo mogliśmy się pokusić o drugą bramkę. Trzeba też jednak szczerze oddać Gryfowi, że po naszym absurdalnym błędzie miał w pierwszej połowie okazję na 2-0 i mogło być różnie - mówi Domański.
Obrońca, który gra przy Zgody dopiero pierwszy sezon, wczoraj wyprowadził zespół jako kapitan. - - To na pewno wyróżnienie. Według mnie nieistotne, czy to A-klasa, czy ekstraklasa - rola kapitana zawsze zobowiązuje i jest dodatkowym bodźcem. Cieszę się, że mogłem dziś zastąpić „Gacola”, który leczy kontuzję. Mam nadzieję, że jakoś się z tej roli wywiązałem. We wcześniejszych miejscach, w których grałem, też miałem zawsze epizod jako kapitan. Czy to w Piotrówce, czy Żabnicy, czy Rozbarku, czy Radzionkowie... Miałem tam przyjemność noszenia kapitańskiej opaski i cieszę się, że i w Rozwoju spotkał mnie ten zaszczyt - dodaje w rozmowie z oficjalną stroną klubu.
Rozwój miał szansę wygrać trzeci mecz z rzędu, ale po raz kolejny mu się to nie udało. - Jakaś "klątwa" może wisi nad nami? Najważniejsze, że tego meczu nie przegraliśmy. Trzeba szanować ten punkt. W trzech meczach zdobyliśmy ich siedem i sytuacja nie jest najgorsza. Teraz jedziemy do Chojnic i nie mamy nic do stracenia. Chcemy tam stoczyć wyrównaną walkę - kończy Dawid Domański.
Obrońca, który gra przy Zgody dopiero pierwszy sezon, wczoraj wyprowadził zespół jako kapitan. - - To na pewno wyróżnienie. Według mnie nieistotne, czy to A-klasa, czy ekstraklasa - rola kapitana zawsze zobowiązuje i jest dodatkowym bodźcem. Cieszę się, że mogłem dziś zastąpić „Gacola”, który leczy kontuzję. Mam nadzieję, że jakoś się z tej roli wywiązałem. We wcześniejszych miejscach, w których grałem, też miałem zawsze epizod jako kapitan. Czy to w Piotrówce, czy Żabnicy, czy Rozbarku, czy Radzionkowie... Miałem tam przyjemność noszenia kapitańskiej opaski i cieszę się, że i w Rozwoju spotkał mnie ten zaszczyt - dodaje w rozmowie z oficjalną stroną klubu.
Rozwój miał szansę wygrać trzeci mecz z rzędu, ale po raz kolejny mu się to nie udało. - Jakaś "klątwa" może wisi nad nami? Najważniejsze, że tego meczu nie przegraliśmy. Trzeba szanować ten punkt. W trzech meczach zdobyliśmy ich siedem i sytuacja nie jest najgorsza. Teraz jedziemy do Chojnic i nie mamy nic do stracenia. Chcemy tam stoczyć wyrównaną walkę - kończy Dawid Domański.
Polecane
II liga