"Nie ma w tej chwili szans, by wyplenić chamstwo z polskich stadionów"
24.08.2012
Rozegraliście dotąd trzy ligowe kolejki. Przed wami sobotni mecz z Gryfem Wejferowo. Coś pana zaskoczyło w tej lidze, coś rozczarowało?
Mirosław Smyła: - Myślę, że nie. Mamy siedem punktów, bardzo się z nich cieszymy. Znamy też swoje miejsce w szeregu. Mamy jednak nadzieję, że nadal będziemy zdobywać. Na razie trudno jeszcze oceniać tabelę, myślę, że więcej będę mógł powiedzieć po sześciu, albo ośmiu kolejkach. Ta liga jest bardzo wyrównana i myślę, że się nie pomylę mówiąc, że każdy z każdym może tu wygrać lub zremisować.
Wróćmy jeszcze do występu Rozwoju w Sosnowcu. Chciałbym jednak zapytać nie o wynik i grę, ale o to, w jaki sposób potraktowano trenera i graczy Zagłębia. Czy nam uda się to kiedyś zwalczyć?
- Nie ma w tej chwili szans na to, by wyplenić chamstwo z polskich stadionów. U nas stosuje się półśrodki, a to nigdy nie pomoże. Ogromny wpływ ma na to wychowanie tych młodych ludzi, ale zdarza się, że i starsi ludzie obrażają, wyzywają. Przychodzą na stadion, żeby się po prostu wyżyć. Obraża się za to, że zespół przegrywa, że nie wychodzi. Trenerzy i piłkarze popełniają błędy, przecież nie chcą przegrać! Nawet oldboy, który wychodzi na murawę nie chce przegrać... Takie zachowanie ludzi na stadionach nie pomaga. Na szczęści u nas, w Rozwoju, nie ma problemów z szalikowcami. W całym kraju jest jednak ogromny i szybko sobie z tym nie poradzimy...
Pan ostatnio skarżył się na obrażanie ze strony kibica Odry Wodzisław, kiedy Rozwój w III lidze grał na Bogumińskiej. Czy trenerzy, którzy co chwilę są narażeni na słowne poniżanie, zwracają jeszcze na to uwagę?
- Miłe to nie jest. Gdy ktoś krzyczy i obraża słowami, jakoś można to jeszcze przeboleć. Ale najsmutniejsze jest to, że ludzie sami między sobą walczą na trybunach. W Anglii mieli taki problem, już go rozwiązali. Sam widziałem na żywo mecz Chelsea - Tottenham. Żadnych kordonów policji, setek ochroniarzy. Kilkadziesiąt tysięcy ludzi siedzi obok siebie i wszystko jest ok. Oczywiście docinają sobie przyśpiewkami, ale poza tym, nikt nawet nie myśli, by komuś coś zrobić, tak jak u nas. Ale chciałbym pochwalić kibiców Polonii Bytom...
Proszę bardzo.
- W tym mieście bardzo się poprawiło pod względem kibicowskim. Teraz Polonia znów jest w ciężkiej sytuacji, bo przegrali mecze w I lidze, jest bardzo młody zespół, ale kibice fajnie ich wspierają. Przecież jako drugi trener wprowadzałem razem z Dariuszem Fornalakiem ten klub do ekstraklasy. Dlatego serce mam rozdarte jak ta drużyna przegrywa, ale cieszę się, że kibice ich mocno wspierają.
Rozmawiał Michał Knura
Mirosław Smyła: - Myślę, że nie. Mamy siedem punktów, bardzo się z nich cieszymy. Znamy też swoje miejsce w szeregu. Mamy jednak nadzieję, że nadal będziemy zdobywać. Na razie trudno jeszcze oceniać tabelę, myślę, że więcej będę mógł powiedzieć po sześciu, albo ośmiu kolejkach. Ta liga jest bardzo wyrównana i myślę, że się nie pomylę mówiąc, że każdy z każdym może tu wygrać lub zremisować.
Wróćmy jeszcze do występu Rozwoju w Sosnowcu. Chciałbym jednak zapytać nie o wynik i grę, ale o to, w jaki sposób potraktowano trenera i graczy Zagłębia. Czy nam uda się to kiedyś zwalczyć?
- Nie ma w tej chwili szans na to, by wyplenić chamstwo z polskich stadionów. U nas stosuje się półśrodki, a to nigdy nie pomoże. Ogromny wpływ ma na to wychowanie tych młodych ludzi, ale zdarza się, że i starsi ludzie obrażają, wyzywają. Przychodzą na stadion, żeby się po prostu wyżyć. Obraża się za to, że zespół przegrywa, że nie wychodzi. Trenerzy i piłkarze popełniają błędy, przecież nie chcą przegrać! Nawet oldboy, który wychodzi na murawę nie chce przegrać... Takie zachowanie ludzi na stadionach nie pomaga. Na szczęści u nas, w Rozwoju, nie ma problemów z szalikowcami. W całym kraju jest jednak ogromny i szybko sobie z tym nie poradzimy...
Pan ostatnio skarżył się na obrażanie ze strony kibica Odry Wodzisław, kiedy Rozwój w III lidze grał na Bogumińskiej. Czy trenerzy, którzy co chwilę są narażeni na słowne poniżanie, zwracają jeszcze na to uwagę?
- Miłe to nie jest. Gdy ktoś krzyczy i obraża słowami, jakoś można to jeszcze przeboleć. Ale najsmutniejsze jest to, że ludzie sami między sobą walczą na trybunach. W Anglii mieli taki problem, już go rozwiązali. Sam widziałem na żywo mecz Chelsea - Tottenham. Żadnych kordonów policji, setek ochroniarzy. Kilkadziesiąt tysięcy ludzi siedzi obok siebie i wszystko jest ok. Oczywiście docinają sobie przyśpiewkami, ale poza tym, nikt nawet nie myśli, by komuś coś zrobić, tak jak u nas. Ale chciałbym pochwalić kibiców Polonii Bytom...
Proszę bardzo.
- W tym mieście bardzo się poprawiło pod względem kibicowskim. Teraz Polonia znów jest w ciężkiej sytuacji, bo przegrali mecze w I lidze, jest bardzo młody zespół, ale kibice fajnie ich wspierają. Przecież jako drugi trener wprowadzałem razem z Dariuszem Fornalakiem ten klub do ekstraklasy. Dlatego serce mam rozdarte jak ta drużyna przegrywa, ale cieszę się, że kibice ich mocno wspierają.
Rozmawiał Michał Knura
Polecane
II liga