"Nasze stałe fragmenty gry wolały o pomstę do nieba"

08.10.2012
Piłkarze Rozwoju Katowice powinni zostawać po treningach i ćwiczyć stałe fragmenty gry. Ten element wychodzi im bardzo słabo. Zemściło to się w meczu z MKS-em Kluczbork.
W większości przypadków, trenerzy zapewniają, że ich piłkarze na zajęciach spisują się bardzo dobrze i tam problemu nie ma. Gdy przychodzi do rozgrywek ligowych... wszystko "bierze w łeb". Tak jest też w przypadku Rozwoju Katowice. - To nie jest tak, że nie ćwiczymy tego na treningach, bo każdy ćwiczy i Ameryki nie odkryję mówiąc, że to naturalna kolej rzeczy. Realia meczowe, adrenalina, stres powodują widocznie, że trema wiąże nogi, a tego nie powinno być - mówi trener Mirosław Smyła.

Wiele stałych fragmentów gry jego podopieczni marnowali w spotkaniu z MKS-em Kluczbork. Zemściło się to w drugiej połowie, gdy gospodarze objęli prowadzenie, którego nie oddali do końca pojedynku. - Nasze stałe fragmenty wołały o pomstę do nieba. Jeśli zdarza się taki mecz, to właśnie ten element powinien przeważyć szalę na którąś ze stron, a my po rzutach wolnych czy rożnych nie mieliśmy żadnych argumentów - denerwuje się Kamil Zalewski.
źródło: rozwoj.info.pl

Przeczytaj również