Napastnik Rozwoju Katowice: Sędzia trochę popsuł widowisko

12.05.2013
- Moim zdaniem karnego nie było. Muszalik wykorzystał sytuację, że ktoś podłożył nogę, i się przewrócił - mówi Sebastian Gielza, napastnik Rozwoju Katowice, po meczu z Energetykiem ROW Rybnik.
- Sędzia popsuł trochę widowisko, bo moim zdaniem karnego nie było. Muszalik wykorzystał sytuację, że ktoś podłożył nogę, i się przewrócił. Sędzia mówił, że karny był ewidentny, ale ta sytuacja popsuła widowisko. Byłoby 1-0 i pod koniec meczu mogłoby to różnie wyglądać. Szkoda, bo choć nie mieliśmy czystych sytuacji, to przeważaliśmy i konstruowaliśmy akcje, które mogły spowodować, że coś wpadłoby do bramki rywala - mówi Gielza.

Napastnik Rozwoju podkreśla, że gospodarze czekali na nich na własnej połowie. - Przeciwnicy cofnęli się i czekali na kontry. Mecz im się dobrze ułożył, zaraz na początku meczu zdobyli bramkę... Szkoda, że sędzia to zepsuł, bo byłyby jeszcze jakieś emocje, a przy 2-0 ciężko już było gonić wynik - dodaje doświadczony zawodnik, którego nie zdziwiło, że sobotni mecz zaczął na ławce rezerwowych. - Spodziewałem się tego. Mecze nakładają się, a inni czekają, by wyjść i zagrać od początku. Mieli swoją szansę i zobaczymy, jak oceni to trener, kto zagra od pierwszej minuty w środę z Zagłębiem - kończy.
źródło: rozwoj.info

Przeczytaj również