Napastnik Rozwoju Katowice nie widział bramki, którą strzelił

21.04.2013
Sebastian Gielza był bohaterem meczu katowiczan z zespołem z Oławy - zdobył gola i asystował. - Bohaterowi są na wojnie - odpowiadał na gratulacje zawodnik Mirosława Smyły.
- Ważne, że zdobyliśmy punkty, bo słabo zagraliśmy drugą połowę. Nie utrzymywaliśmy się przy piłce, co wprowadziło nerwowość. W końcówce już śmierdziało remisem. Chwała zespołowi, bo każdy z nas walczył, żeby dowieźć do końca zwycięstwo - stwierdził po meczu Sebastian Gielza.

Napastnik, mimo bramki i asysty, nie do końca był zadowolony ze swojej postawy.
- Mogłem jeszcze strzelić chociaż jedną bramkę. Miałem sytuację w końcówce pierwszej i drugiej połowy. Generalnie jednak cieszę się, że ten raz trafiłem - mówił.

- Nawet nie widziałem, że ta piłka wpadła do siatki! Uderzyłem głową, a że byłem na krótkim słupku, to nie widziałem bramki. Słyszałem jednak, że wszyscy się cieszą, to też się cieszyłem. Potem pytałem się chłopaków w szatni, jak to wpadło. Mówili, że bramkarz jakiś błąd popełnił, ale muszę to zobaczyć na wideo - mówił o swoim trafieniu.
źródło: rozwoj.info.pl

Przeczytaj również