Napastnik Legii: Udało się wygrać z Rozwojem małym nakładem sił

19.08.2013
- Nic do wygrania, dużo do przegrania... To my musieliśmy. Wiadomo, że gdy wygramy, to powie się po prostu, że nic się nie stało, a przy innym wyniku byłby problem - stwierdził Marek Saganowski z Legii Warszawa.
Mistrzowie Polski nie mieli najmniejszych problemów z wyeliminowaniem z Pucharu Polski Rozwoju Katowice, co zaznaczył po meczu ich napastnik Marek Saganowski. -  Spokojnie kontrolowaliśmy przebieg gry, a bramka w 16. minucie jeszcze bardziej nas uspokoiła. Wiadomo, że złe podejście do Pucharu Polski zawsze może się skończyć jakąś katastrofą. Już niejeden miał problemy. My ich z Rozwojem nie mieliśmy, to nasza zasługa.

Trener Jan Urban przed przyjazdem do Brynowa podkreślał, że... nie lubi takich meczów. - Zgodzę się. Nic do wygrania, dużo do przegrania... To my musieliśmy. Wiadomo, że gdy wygramy, to powie się po prostu, że nic się nie stało. A przy innym wyniku były problem. Udało się jednak wygrać 3-0, i to małym nakładem sił - dodał.

Saganowski zdobył przeciwko Rozwojowi dwa gole. O ile pierwszy padł po pięknym lobie, drugi był dość dziwny. -  Kuba uderzył, ja musnąłem a piłka zmieniła tor lotu. To była taka bramka na dwóch. Gdyby uznano ją Kubie, to nie miałbym z tym problemu, bo to był jego strzał - powiedział Marek Saganowski.
źródło: rozwoj.info

Przeczytaj również