Mirosław Smyła: W drugiej połowie mieliśmy ewidentną przewagę

31.03.2013
Po dwóch wygranych, Rozwój podzielił się wczoraj punktami z Gryfem Wejherowo. Trener beniaminka ma pretensje do swoich zawodników za pierwsze 45 minut. - Nas nie było w pierwszej połowie - przyznaje.
Po ostatnim gwizdku sędziego na tablicy wyników widniał remis 1-1. - Gryf strasznie chciał i w przerwie powiedziałem drużynie, że nie ma możliwości, by ten zespół był w stanie tak biegać przez pełne 90 minut. Rywale dali z siebie wszystko, dlatego w drugiej połowie mieliśmy ewidentną przewagę. Gryf nie był w stanie stworzyć nic, a my w miarę upływu czasu przejmowaliśmy coraz większą kontrolę - mówi Mirosław Smyła.

Piłkarze z Katowic musieli odrabiać straty. Sztuka ta się udała, a w końcówce mogli jeszcze "wyrwać" rywalowi komplet punktów. Arbiter nie podyktował jednak karnego na Wojciechu Królu.
- Ale jak sędzia nie gwiżdże, to nie ma. Proste. Cieszę się jednak, że to kolejny mecz bez porażki - podkreśla szkoleniowiec i zauważa, że dzień przed spotkaniem większość jego piłkarzy pracowała przy odśnieżaniu murawy.

Teraz drużynę ze Zgody czeka wyjazd do Chojnic z walczącą o awans do I ligi Chojniczanką.
-
We wtorek mamy podwójne zajęcia, w środę mamy trenować na swoich obiektach, w czwartek podobnie... Mam nadzieję, że pogoda na to pozwoli. W piątek być może odbędziemy trening już w Bydgoszczy, bo znamy to miejsce. Przed nami fajny wyjazd. Jesteśmy bez porażki, bez żadnych zobowiązań względem przeciwników, klubu i samych siebie... Jedziemy tam z czystym umysłem i do rywala mającego swoje cele i ambicje. Na pewno pojawi się większa publiczność i tylko się cieszymy, że czeka nas taki wyjazd - kończy Smyła.
źródło: rozwoj.info.pl/SportSlaski.pl

Przeczytaj również