Mirosław Smyła może w tym roku pracować w ekstraklasie

03.01.2013
- Przekazałem właśnie kierownikowi, że nie mogą mnie zwolnić ze względu na brak uprawnień - śmieje się Mirosław Smyła, trener Rozwoju Katowice, który może już prowadzić każdą drużynę w Polsce.
Trener II-ligowca przedłużył dziś w Warszawie swoją warunkową licencję trenerską, która pozwala mu na prowadzenie każdej drużyny w Polsce. - Jadę właśnie z Warszawy. Byłem na komisji licencyjnej, bo od roku uczestniczę w kursie UEFA Pro, w jego nowej formule. Teraz trwa półtora roku, sesji zjazdowych jest dwa razy więcej niż do tej pory i wymagań jest naprawdę dużo. Praktyka zagraniczna, przeprowadzenie wzorcowego treningu, przygotowanie konspektu, prezentacji multimedialnej na temat wad i zalet klubu, w którym było się na stażu. To są nowe wymagania. Abstrahując już od kosztów, które są naprawdę spore i dużej ilości obowiązków, które powodują jak najszybszą chęć ukończenia kursu - tłumaczy Smyła.

Smyła już teraz może jednak prowadzić każdy klub w Polsce. - Dzięki temu, że już uczestniczę w kursie, mogę mieć warunkową licencję wydawaną przez PZPN. Takie uprawnienia już w 2012 roku miałem, a teraz je przedłużyłem. W 2013 roku mogę więc pracować w każdej drużynie w Polsce. Warunek jest jeden: ktoś musi to zaproponować - mówi trener katowiczan.

To jednak nie oznacza, że już teraz przygotowuje się do odejścia z Rozwoju? - Na ten moment nigdzie się nie wybieram. Mam kontrakt ważny do czerwca, chciałbym wypełniać swoje obowiązki skrupulatnie, a wszyscy chcemy, by zespół usadowił się na dłużej w II lidze. Ale sport, to sport. Zdarzają się rzeczy nieprzewidywalne. Robię swoje i zobaczymy, co będzie. Życie pokaże. Staram się wypełniać obowiązki związane z klubem, ale też te dające szansę rozwoju zawodowego. Poszerzam swoją wiedzę i uprawnienia - kończy Mirosław Smyła.
autor: Michał Trela

Przeczytaj również