Mirosław Smyła: Mieliśmy trochę szczęścia, dlatego wygraliśmy

11.08.2012
Początek pierwszego spotkania ligowego w tym sezonie nie był najlepszy dla Rozwoju. - U nas aż dziewięciu graczy z podstawowego składu nigdy nie miało okazji grać na takim poziomie - tłumaczy trener.
Jednak gdy debiutancka trema minęła, zwycięzca III ligi opolsko-śląskiej w sezonie 2011/2012 zaczął grać lepiej, a po strzeleniu dwóch bramek wygrał 2-1 i wywiózł z Polkowic trzy "oczka". - Polkowice miały nad nami tę przewagę, że zaczęły sezon Pucharem Polski, meczami z dobrymi rywalami, a trema po takim przetarciu jest już mniejsza. U nas z jedenastu zawodników podstawowego składu aż dziewięciu nigdy nie miało okazji grać na takim poziomie, dlatego pewne sprawy były do przewidzenia. Mówiliśmy sobie, że jeśli do 15. minuty nie stracimy gola, będzie nam łatwiej. Ułożyło się inaczej, ale najgorsze 15 minut już za nami - ocenia piątkowy mecz trener katowiczan.

- Gratuluję chłopakom, że przy stanie 1-0, gdy wydawało się, że Polkowice mogą strzelić kolejne bramki, podnieśliśmy się i przejęliśmy inicjatywę. Byliśmy częściej przy piłce, szukaliśmy wyrównującego trafienia i nieco szczęśliwie udało się je zdobyć. Po przerwie "poprawiliśmy” na 2-1 i od tego momentu inicjatywę miał już rywal. Czy do remisu brakło mu szczęścia, czy umiejętności - to już inna para kaloszy. W piłce trochę szczęścia trzeba mieć, myśmy je mieli, dlatego wygraliśmy - dodaje Mirosław Smyła.
źródło: SportSlaski.pl/strona.rozwoj.info.pl

Przeczytaj również