Mirosław Smyła docenia lidera, ale... nie wierzy, że ten awansuje

03.05.2013
- Niby wszyscy wiedzą, jak gra Bytovia, a ona ciągle zwycięża i trzeba to uszanować - mówi Mirosław Smyła, trener Rozwoju Katowice, przed meczem z liderem, ale jego zdaniem nie jest faworytem do awansu.
- Bytovia ma bardzo konkretny styl. Ta drużyna wie, czego chce na boisku i jest skuteczna. Ma swój sposób grania i konsekwentnie się go trzyma. Niby wszyscy wiedzą, jak gra, a ona ciągle zwycięża i trzeba to uszanować - mówi Mirosław Smyła.

Jesienią jego Rozwój przegrał z Bytovią 0-2. - Podobała mi się ta drużyna. Była agresywna, zdeterminowana, no i ma w swoich szeregach indywidualności, potrafiące przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść. Są przygotowani na awans, widać determinację. Praca, jaką wykonuje się w Chojnicach, ma sens i widać jej efekty. Zespół cały czas wygrywa i wydaje mi się, że może to być kandydat nawet do zajęcia w tabeli pierwszego miejsca. Poza tym, oglądałem układ meczów Chojniczanki, który daje im pole do popisu. Jest w lepszej sytuacji od rywali i to też przemawia za tym, że powinna się znaleźć na miejscu premiowanym awansem - dodaje.

Oprócz Chojniczanki, do I ligi - zdaniem Smyły - powinien awansować Energetyk ROW Rybnik. - Zdania trenerów i fachowców są porównywalne. Ten zespół z uwagi na personalia, dobrego trenera i odpowiednie przygotowanie jest faworytem do awansu. Wszyscy to powtarzamy, ale... Bytovia wciąż utrzymuje się w „czubie”, a to jest tylko sport - podkreśla.

- We wtorkowym meczu Ligi Mistrzów wydawało się, że wszystko jest już poukładane, a w ciągu pięciu minut uległo diametralnej zmianie. Rzutem na taśmę Real mógł jeszcze „nabroić”. Piłka jest specyficzna, niewdzięczna i nie lubi lekceważenia. Może jeszcze się nagle coś wydarzyć. Są trzy zespoły, dwa z nich awansują... Może zmienię zdanie po sobotnim meczu, gdy poczuję na własnej skórze grę Bytovii?
źródło: rozwoj.info

Przeczytaj również