"Między Radzionkowem i BKS-em jest ogromna przepaść"

05.04.2009
- Trener Mandla, pracując w Walce, nie stawiał na mnie. Wczoraj udowodniłem mu, że nie jestem słabszy od piłkarzy, których obecnie prowadzi - podkreśla Jarosław Dolny, snajper zespołu z Zabrza.
Napastnik zabrzan nie kryje, że przed meczem on i kilku jego kolegów było podwójnie zmobilizowanych. - Chcieliśmy udowodnić trenerowi Mandli, że jesteśmy lepsi od piłkarzy, który obecnie prowadzi. Za czasów, gdy prasował w Walce, nie stawiał na mnie. Teraz mam nieco satysfakcji - przyznaje Dolny, wskazując, że podobnie wyglądają sprawy z Krystianem Sosną. To właśnie ten duet podzielił się łupem bramkowym drużyny z Makoszów.

Tym samym w niepamięć poszła wysoka zeszłotygodniowa porażka z Ruchem Radzionków. - Szczerze mówiąc, spodziewałem się wczoraj zupełnie innego spotkania. Okazało się jednak, że bielszczanom - moim zdaniem - 2. miejsce w lidze się nie należy. Między nimi a liderem jest ogromna przepaść. Z taką formą na pewno nie awansują do II ligi - przekonuje 32-letni snajper. Co do swojej formy Dolny również ma jeszcze zastrzeżenia.

- Początek rundy wiosennej to newralgiczny moment. Zawsze potrzeba kilku kolejek, by wejść w odpowiedni rytm - zauważa, ale z drugiej strony stawia sobie bardzo ambitny cel. - Chcę do końca sezonu dobić do granicy 15 bramek. Jestem już emerytem, ale jeśli koledzy pomogą, to może mi się udać - dodaje z uśmiechem. Do realizacji planu brakuje mu jeszcze 12 trafień...
autor: Kamil Kwaśniewski

Przeczytaj również