Jarota - Rozwój 0-0. W Jarocinie mógł paść... samobój sezonu
15.08.2012
Wydarzenie
Pod koniec spotkania Daniel Paszek pressingiem zaatakował obrońcę gospodarzy, który ratował się podaniem do bramkarza. Ten... przepuścił piłkę między nogami. Dariusz Brzostowski ruszył w pogoń za futbolówką i zdołał ją złapać, zanim ta wpadła do bramki.
Warto odnotować:
- Na początku spotkania "zaspał" Rafał Lis. Obrońca Rozwoju nie sięgnął piłki, przez co w sytuacji sam na sam z bramkarzem znalazł się Karol Danielak. Na szczęście napastnik gospodarzy nie zdołał pokonać Bartosza Solińskiego.
- Przed przerwą katowiczanie razili nieskutecznością. Najpierw wprost w bramkarza uderzył Wojciech Król, źle dobijał Maciej Wolny. Chwilę później Robert Tkocz nie zdołał skierować piłki do siatki z 11 metrów.
- Kontrowersyjna sytuacja miała miejsce w drugiej połowie. Na solową akcję zdecydował się Kamil Zalewski. Pomocnik wbiegł z piłką w pole karne, a tam dwóch zawodników gospodarzy wzięło go w "kleszcze". Sędzia nie dopatrzył się przewinienia.
- Kapitalną interwencją popisał się w doliczonym czasie gry Soliński. Bramkarz Rozwoju najpierw odbił piłkę, zmierzającą w samo "okienko", na słupek, a po chwili poradził sobie także z dobitką.
Pod koniec spotkania Daniel Paszek pressingiem zaatakował obrońcę gospodarzy, który ratował się podaniem do bramkarza. Ten... przepuścił piłkę między nogami. Dariusz Brzostowski ruszył w pogoń za futbolówką i zdołał ją złapać, zanim ta wpadła do bramki.
Warto odnotować:
- Na początku spotkania "zaspał" Rafał Lis. Obrońca Rozwoju nie sięgnął piłki, przez co w sytuacji sam na sam z bramkarzem znalazł się Karol Danielak. Na szczęście napastnik gospodarzy nie zdołał pokonać Bartosza Solińskiego.
- Przed przerwą katowiczanie razili nieskutecznością. Najpierw wprost w bramkarza uderzył Wojciech Król, źle dobijał Maciej Wolny. Chwilę później Robert Tkocz nie zdołał skierować piłki do siatki z 11 metrów.
- Kontrowersyjna sytuacja miała miejsce w drugiej połowie. Na solową akcję zdecydował się Kamil Zalewski. Pomocnik wbiegł z piłką w pole karne, a tam dwóch zawodników gospodarzy wzięło go w "kleszcze". Sędzia nie dopatrzył się przewinienia.
- Kapitalną interwencją popisał się w doliczonym czasie gry Soliński. Bramkarz Rozwoju najpierw odbił piłkę, zmierzającą w samo "okienko", na słupek, a po chwili poradził sobie także z dobitką.
Polecane
II liga