FELIETON: Druga liga w trakcie reformy – wszyscy grają o życie. Na „zachodzie” będ
14.03.2014
Najpierw kilka faktów: w sezonie 2014/2015 nastąpi scentralizowanie rozgrywek na tym szczeblu. Grupy wschodnia i zachodnia połączone zostaną w jedną, liczącą osiemnaście zespołów. Co oznacza to dla obecnych drugoligowców? Aby utrzymać się na szczeblu centralnym, trzeba zakończyć sezon w pierwszej ósemce.
W praktyce oznacza to, że każda z drużyn musi walczyć jednocześnie o awans i o utrzymanie. Pokazuje to wyraźnie sytuacja w obu grupach. Na „wschodzie” lidera z Siedlec i pierwszą pod kreską Limanovię dzieli zaledwie dziewięć punktów. W grupie zachodniej, w której występują nasze zespoły, dystans jest nieco większy (15 „oczek”), ale ósmy w tej chwili Raków ma tylko dziewięć punktów przewagi nad przedostatnim Jarotą (ostatni jest KS Polkowice, który wycofał się z rozgrywek).
Drużyny z naszego regionu znajdują się na razie w bezpiecznej ósemce, ale bezpieczne czuć się nie mogą. W najlepszej sytuacji jest piąty w tabeli Rozwój. Zespół z Brynowa ma za sobą udaną rundę jesienną, ale wiosnę zaczął od porażki w Zielonej Górze. W Katowicach nikt jednak rąk nie załamuje – jesienią Rozwój zaczął od „lania” w Kluczborku, by zaliczyć potem sześć meczów bez porażki (w tym pięć zwycięstw). Katowiczanie dobrze spisują się w obronie – w 19 meczach stracili tylko piętnaście goli, gorzej za to wiedzie im się w ofensywie. Sebastian Gielza, najlepszy strzelec zespołu, ma na koncie sześć bramek, ale często w ataku bywa osamotniony.
W zimie przy Zgody nie było transferowej karuzeli. Działacze zadbali o wzmocnienie bramki, bo tuż przed końcem rundy jesiennej Rozwój stracił Mateusza Sławika, który stanowił bardzo pewny punkt katowickiego zespołu. Dziś Sławik pracuje z bramkarzami Górnika Zabrze, a jego miejsce zajął dobrze znany na Śląsku, Maciej Budka. W sumie w Rozwoju pojawiło się tylko czterech nowych piłkarzy, co w porównaniu z innymi drużynami z naszego regionu jest liczbą niewielką. Trzon zespołu pozostał niezmieniony i moim zdaniem Rozwój powinien utrzymać się w drugiej lidze bez większych problemów. Czy włączy się do walki o awans? Do najlepszych traci niewiele. Pytanie, czy przy Zgody w ogóle tego awansu chcą...
Mocarstwowe plany mają z pewnością w Sosnowcu. Zagłębie kiepsko zaczęło sezon, za co głową (czy jak kto woli – posadą) zapłacił trener Kmieć. Po objęciu zespołu przez Mirosława Smyłę sosnowiczanie zdobyli 13 punktów w sześciu meczach i zadomowili się w czołowej ósemce. Zagłębie ma bardzo przyzwoity obiekt, ambitnego prezesa, umowę o współpracy z Legią i zespół, który w zimie nie tracił ważnych ogniw. Drużyna ze Stadionu Ludowego zaczęła wiosnę od nieco rozczarowującego, bezbramkowego remisu w Stargardzie Szczecińskim. Jutro formę sosnowiczan sprawdzi wicelider z Wałbrzycha i to spotkanie pozwoli realnie ocenić możliwości Zagłębia.
Bytomianie jako jedyny zespół z naszego regionu w pierwszej prawdziwie wiosennej kolejce zdobyli komplet punktów i to nie wychodząc na boisko. Polonia miała bowiem zmierzyć się z wycofanym z rozgrywek KS-m Polkowice i z automatu otrzymała trzy „oczka”. W zimie w Bytomiu działo się sporo: drużynie na zmianę odbierano i oddawano punkty, zawodnicy przychodzili i odchodzili. Bilans personalny wyszedł chyba na mały plus. Olimpijską opuścili wprawdzie dwaj najlepsi strzelcy: Dawid Jarka i Bartosz Nowak (13 goli – blisko połowa dorobku zespołu), ale wiosną trener Kurdziel będzie miał do dyspozycji dwóch bramkostrzelnych pomocników: Marcina Lachowskiego i Piotra Rockiego. Ile ci zawodnicy mogą dać drużynie, wiedzą dobrze w Sosnowcu, Tychach, Radzionkowie…
Największa niewiadoma to częstochowski Raków. W zimie w zespole prowadzonym przez Jerzego Brzęczka pojawiło się aż siedmiu nowych zawodników, ale wśród nich brakuje naprawdę znanych nazwisk. Jesienią drużyna grała „w kratkę”, tydzień temu przegrała 1-2 z Ruchem Zdzieszowice, a w dwóch najbliższych kolejkach zmierzy się z Rozwojem i Chrobrym. Bezpieczna pozycja szybko może się oddalić.
Do końca sezonu pozostało 15 kolejek. To aż 45 punktów do zdobycia, a przy tak niewielkich różnicach w tabeli wiele jeszcze może się zdarzyć. Zaryzykuję jednak opinię, że wszystkie cztery „nasze” drużyny utrzymają się na szczeblu centralnym. Dlaczego? W dużej mierze dlatego, że praktycznie żaden z zespołów z „grupy pościgowej” nie może się poszczycić stabilną sytuacją organizacyjno-finansową, żaden nie dokonał znaczących wzmocnień. Wprawdzie pieniądze nie grają, ale i bez nich grać trudno.
Zatem w sezonie 2014/2015 w drugiej lidze nasz stan posiadania się nie zmieni. O ile oczywiście Energetyk ROW Rybnik będzie w kolejnych meczach grać lepiej, niż tydzień temu ze Stomilem. Ale to już temat na zupełnie inną opowieść…
Olga Rybicka
Reporterka sportowa
TVP Katowice
W praktyce oznacza to, że każda z drużyn musi walczyć jednocześnie o awans i o utrzymanie. Pokazuje to wyraźnie sytuacja w obu grupach. Na „wschodzie” lidera z Siedlec i pierwszą pod kreską Limanovię dzieli zaledwie dziewięć punktów. W grupie zachodniej, w której występują nasze zespoły, dystans jest nieco większy (15 „oczek”), ale ósmy w tej chwili Raków ma tylko dziewięć punktów przewagi nad przedostatnim Jarotą (ostatni jest KS Polkowice, który wycofał się z rozgrywek).
Drużyny z naszego regionu znajdują się na razie w bezpiecznej ósemce, ale bezpieczne czuć się nie mogą. W najlepszej sytuacji jest piąty w tabeli Rozwój. Zespół z Brynowa ma za sobą udaną rundę jesienną, ale wiosnę zaczął od porażki w Zielonej Górze. W Katowicach nikt jednak rąk nie załamuje – jesienią Rozwój zaczął od „lania” w Kluczborku, by zaliczyć potem sześć meczów bez porażki (w tym pięć zwycięstw). Katowiczanie dobrze spisują się w obronie – w 19 meczach stracili tylko piętnaście goli, gorzej za to wiedzie im się w ofensywie. Sebastian Gielza, najlepszy strzelec zespołu, ma na koncie sześć bramek, ale często w ataku bywa osamotniony.
W zimie przy Zgody nie było transferowej karuzeli. Działacze zadbali o wzmocnienie bramki, bo tuż przed końcem rundy jesiennej Rozwój stracił Mateusza Sławika, który stanowił bardzo pewny punkt katowickiego zespołu. Dziś Sławik pracuje z bramkarzami Górnika Zabrze, a jego miejsce zajął dobrze znany na Śląsku, Maciej Budka. W sumie w Rozwoju pojawiło się tylko czterech nowych piłkarzy, co w porównaniu z innymi drużynami z naszego regionu jest liczbą niewielką. Trzon zespołu pozostał niezmieniony i moim zdaniem Rozwój powinien utrzymać się w drugiej lidze bez większych problemów. Czy włączy się do walki o awans? Do najlepszych traci niewiele. Pytanie, czy przy Zgody w ogóle tego awansu chcą...
Mocarstwowe plany mają z pewnością w Sosnowcu. Zagłębie kiepsko zaczęło sezon, za co głową (czy jak kto woli – posadą) zapłacił trener Kmieć. Po objęciu zespołu przez Mirosława Smyłę sosnowiczanie zdobyli 13 punktów w sześciu meczach i zadomowili się w czołowej ósemce. Zagłębie ma bardzo przyzwoity obiekt, ambitnego prezesa, umowę o współpracy z Legią i zespół, który w zimie nie tracił ważnych ogniw. Drużyna ze Stadionu Ludowego zaczęła wiosnę od nieco rozczarowującego, bezbramkowego remisu w Stargardzie Szczecińskim. Jutro formę sosnowiczan sprawdzi wicelider z Wałbrzycha i to spotkanie pozwoli realnie ocenić możliwości Zagłębia.
Bytomianie jako jedyny zespół z naszego regionu w pierwszej prawdziwie wiosennej kolejce zdobyli komplet punktów i to nie wychodząc na boisko. Polonia miała bowiem zmierzyć się z wycofanym z rozgrywek KS-m Polkowice i z automatu otrzymała trzy „oczka”. W zimie w Bytomiu działo się sporo: drużynie na zmianę odbierano i oddawano punkty, zawodnicy przychodzili i odchodzili. Bilans personalny wyszedł chyba na mały plus. Olimpijską opuścili wprawdzie dwaj najlepsi strzelcy: Dawid Jarka i Bartosz Nowak (13 goli – blisko połowa dorobku zespołu), ale wiosną trener Kurdziel będzie miał do dyspozycji dwóch bramkostrzelnych pomocników: Marcina Lachowskiego i Piotra Rockiego. Ile ci zawodnicy mogą dać drużynie, wiedzą dobrze w Sosnowcu, Tychach, Radzionkowie…
Największa niewiadoma to częstochowski Raków. W zimie w zespole prowadzonym przez Jerzego Brzęczka pojawiło się aż siedmiu nowych zawodników, ale wśród nich brakuje naprawdę znanych nazwisk. Jesienią drużyna grała „w kratkę”, tydzień temu przegrała 1-2 z Ruchem Zdzieszowice, a w dwóch najbliższych kolejkach zmierzy się z Rozwojem i Chrobrym. Bezpieczna pozycja szybko może się oddalić.
Do końca sezonu pozostało 15 kolejek. To aż 45 punktów do zdobycia, a przy tak niewielkich różnicach w tabeli wiele jeszcze może się zdarzyć. Zaryzykuję jednak opinię, że wszystkie cztery „nasze” drużyny utrzymają się na szczeblu centralnym. Dlaczego? W dużej mierze dlatego, że praktycznie żaden z zespołów z „grupy pościgowej” nie może się poszczycić stabilną sytuacją organizacyjno-finansową, żaden nie dokonał znaczących wzmocnień. Wprawdzie pieniądze nie grają, ale i bez nich grać trudno.
Zatem w sezonie 2014/2015 w drugiej lidze nasz stan posiadania się nie zmieni. O ile oczywiście Energetyk ROW Rybnik będzie w kolejnych meczach grać lepiej, niż tydzień temu ze Stomilem. Ale to już temat na zupełnie inną opowieść…
Olga Rybicka
Reporterka sportowa
TVP Katowice
Polecane
II liga