Długo kazał czekać na swoją bramkę, ale... było warto!

03.06.2013
Długo Robert Tkocz musiał czekać na swojego pierwszego gola w barwach Rozwoju Katowice. Bramka w spotkaniu z Ruchem Zdzieszowice była jego pierwszym trafieniem odkąd piłkarz dołączył do ekipy ze Zgody.
Tkocz wpisał się na listę strzelców w 90. minucie. Wtedy to - efektownym lobem - ustalił wynik spotkania. - Taka bramka nie zdarza się na co dzień. To bramkarz chyba popełnił błąd, bo źle się ustawił. Wykorzystałem to, piłka idealnie zmieściła się pod poprzeczką. Cieszę się, bo lob wyszedł dokładnie tak, jak chciałem - mówi.

- Kamień z serca mi nie spadł. Przyjąłem to na chłodno, bez emocji, choć ciążył mi trochę ten brak goli. Mówiłem sobie i liczyłem, że zostało jeszcze pięć kolejek, jeszcze cztery, trzy... I w końcu się udało. Trochę już zaciskałem zęby - przyznaje Tkocz, który za to notuje sporo asyst. Nawet w spotkaniu z Ruchem otworzył koledze z zespołu - Maciejowi Wolnemu - drogę do bramki. - Mogłem się "pochamić" i wyjść sam na sam z bramkarzem, ale dostrzegłem Maćka i zagrałem mu tak, jak chciałem - cieszy się piłkarz Rozwoju.
źródło: rozwoj.info.pl

Przeczytaj również