Chciała go GieKSa, wybrał jednak Rozwój Katowice
27.11.2014
Rozwój ma dwa punkty przewagi nad Energetykiem ROW Rybnik i trzy nad MKS-em Kluczbork. Różnice punktowe są więc bardzo małe. Zawodnicy z Katowic są jednak zdeterminowani, by wywalczyć awans, co dla większości z nich byłoby największym sukcesem w karierze.
- To dla nas bodziec. Możemy sami coś osiągnąć. Wywalczyć to na boisku, na stare lata pokazać się w I lidze, nie pchając się na siłę do innych klubów. Jesteśmy liderem. Pojawiła się taka szansa, że trzeba ją wykorzystać! Tym bardziej, że przecie żnie awansuje jeden zespół, a co najmniej trzy, albo i cztery. Szkoda byłoby to zaprzepaścić. Mamy dobrą drużynę, prezesi nas wspierają. Wszystko idzie w dobrym kierunku - cieszy się Przemysław Gałecki, który w przeszłości był o krok od posmakowania gry w ekstraklasie.
- Wiele było sygnałów, że gdzieś mogę trafić. Swego czasu była opcja Górnika Zabrze. Za trenera Waldemara Fornalika przebywałem tam trzy tygodnie na testach. Wszystko było dopięte, ale wyszło inaczej. Prezesami wtedy byli Koźmińscy, sprowadzili swoich zawodników z Włoch i postanowili ze mnie zrezygnować. Na tym się moja przygoda z Górnikiem zakończyła. Trochę siedzi to w głowie, nie ma co ukrywać, bo była okazja do wypromowania się. Pamiętam, że w 2008 roku miałem jeszcze propozycję z GKS-u Katowice. Byłem jednak po słowie z Rozwojem, więc odmówiłem - opowiada Gałecki, który w ostatnim pojedynku z Siarką Tarnobrzeg zdobył bramkę. Swoją pierwszą od 1,5 roku.
- To dla nas bodziec. Możemy sami coś osiągnąć. Wywalczyć to na boisku, na stare lata pokazać się w I lidze, nie pchając się na siłę do innych klubów. Jesteśmy liderem. Pojawiła się taka szansa, że trzeba ją wykorzystać! Tym bardziej, że przecie żnie awansuje jeden zespół, a co najmniej trzy, albo i cztery. Szkoda byłoby to zaprzepaścić. Mamy dobrą drużynę, prezesi nas wspierają. Wszystko idzie w dobrym kierunku - cieszy się Przemysław Gałecki, który w przeszłości był o krok od posmakowania gry w ekstraklasie.
- Wiele było sygnałów, że gdzieś mogę trafić. Swego czasu była opcja Górnika Zabrze. Za trenera Waldemara Fornalika przebywałem tam trzy tygodnie na testach. Wszystko było dopięte, ale wyszło inaczej. Prezesami wtedy byli Koźmińscy, sprowadzili swoich zawodników z Włoch i postanowili ze mnie zrezygnować. Na tym się moja przygoda z Górnikiem zakończyła. Trochę siedzi to w głowie, nie ma co ukrywać, bo była okazja do wypromowania się. Pamiętam, że w 2008 roku miałem jeszcze propozycję z GKS-u Katowice. Byłem jednak po słowie z Rozwojem, więc odmówiłem - opowiada Gałecki, który w ostatnim pojedynku z Siarką Tarnobrzeg zdobył bramkę. Swoją pierwszą od 1,5 roku.
Polecane
II liga