Bohater Rozwoju Katowice: Zakola mam całe życie
13.03.2013
31-letni zawodnik rozpoczął pierwszy mecz rundy wiosennej na ławce rezerwowych. - Spodziewałem się tego już od dwóch tygodni. Na pewno nie było jednak tak, że się z tym pogodziłem. Chciałem wiele udowodnić i pokazać, że nie jestem gorszy od tych, którzy grają. A sam mecz... Siedzieliśmy z chłopakami na ławce i kiedy straciliśmy gola, powiedzieliśmy sobie: "Cholera, jesienią było tak samo. Oby sytuacja się powtórzyła". Nie skończyło się jednak 2-1, a 4-1, więc nasza radość jest jeszcze większa - nie ukrywa Gałecki.
Piłkarz Rozwoju nie miał żadnych problemów z wejściem w mecz. - Byłem przygotowany, by wejść na boisko, haratać i zapierniczać - jak każdy, który chce udowodnić trenerowi, że zasługuje na miejsce w wyjściowym składzie - przyznaje. Wkrótce później strzelił dwie bramki...
Żeby jednak nie było tak różowo, Rozwój bardzo wolno wchodził w mecz. - Ciężko nam to szło. Nie było łatwo zagrać po 110 dniach przerwy od ligowej piłki, ale w miarę upływu czasu wyglądało to coraz lepiej. W drugiej połowie Polkowice nie miały już nic do powiedzenia, bo były postawione pod ścianą. Tym bardziej się cieszymy. Styl był dobry, pokazaliśmy, że potrafimy grać w piłkę - kończy Przemysław Gałecki.
Piłkarz Rozwoju nie miał żadnych problemów z wejściem w mecz. - Byłem przygotowany, by wejść na boisko, haratać i zapierniczać - jak każdy, który chce udowodnić trenerowi, że zasługuje na miejsce w wyjściowym składzie - przyznaje. Wkrótce później strzelił dwie bramki...
Żeby jednak nie było tak różowo, Rozwój bardzo wolno wchodził w mecz. - Ciężko nam to szło. Nie było łatwo zagrać po 110 dniach przerwy od ligowej piłki, ale w miarę upływu czasu wyglądało to coraz lepiej. W drugiej połowie Polkowice nie miały już nic do powiedzenia, bo były postawione pod ścianą. Tym bardziej się cieszymy. Styl był dobry, pokazaliśmy, że potrafimy grać w piłkę - kończy Przemysław Gałecki.
Polecane
II liga