Zmiana między słupkami lidera?
18.05.2009
Od początku rundy wiosennej lider III ligi opolskiej-śląskiej nie ma pewniaka w bramce. Jacek Jankowski - golkiper numer 1 - ustąpił miejsca między słupkami "ze względów strategicznych” Patrykowi Ciasznosze, którego po 21. kolejce zastąpił Mirosław Kuczera. Obaj to młodzieżowcy, dzięki czemu w polu trener Rafał Górak może wystawiać tylko dwóch "młodzieżowców”. Jankowski jednak w klubie pozostaje, już przedłużył kontrakt i w II lidze znów powinien być mocnym punktem drużyny. Niewykluczone zresztą, że zagra jeszcze w tym sezonie, gdy radzionkowianie zapewnią sobie awans.
Na razie jednak o miejsce w bramce wciąż rywalizuje dwójka 21-latków. Po sobocie mały plusik trzeba chyba zapisać po stronie... niegrającego Ciasnochy. - To był na pewno najsłabszy mecz Mirka w lidze - tak bowiem Górak podsumował sobotni występ Kuczery. Kibice Ruchu mieli do golkipera pretensje o przepuszczenie strzału Przemysława Gałeckiego z rzutu wolnego, ale także o bierność przy kilku akcjach rywali w drugiej połowie. Chodziło przede wszystkim o centry z rzutów rożnych, dość bezkarnie przelatujące przez pole bramkowe "Cidrów”. - Nie jest łatwo złapać mocno uderzoną piłkę, która leci na wysokości twojej głowy - przekonywał opiekun bramkarzy radzionkowskich, Grzegorz Żmija, broniąc swego podopiecznego.
- Nie był to taki mecz, jaki by sobie Mirek wymarzył - ripostował jednak trener Ruchu. Szukał jednak i pozytywów w sytuacji Kuczery. - Ma dużo szczęścia. Niech się cieszy, bo zagrać słabo w zwycięskim meczu to zawsze lepiej, niż zaprezentować się słabo i przegrać - dodawał z uśmiechem. Ale do śmiechu w stu procentach na pewno mu nie jest, bo i Ciasnosze, i Kuczerze zdarzają się właśnie takie wahania formy. - Ci młodzi ludzie, którzy stoją u nas między słupkami, muszą się uczyć gry na równym poziomie - zauważył znacząco szkoleniowiec lidera.
Na razie jednak o miejsce w bramce wciąż rywalizuje dwójka 21-latków. Po sobocie mały plusik trzeba chyba zapisać po stronie... niegrającego Ciasnochy. - To był na pewno najsłabszy mecz Mirka w lidze - tak bowiem Górak podsumował sobotni występ Kuczery. Kibice Ruchu mieli do golkipera pretensje o przepuszczenie strzału Przemysława Gałeckiego z rzutu wolnego, ale także o bierność przy kilku akcjach rywali w drugiej połowie. Chodziło przede wszystkim o centry z rzutów rożnych, dość bezkarnie przelatujące przez pole bramkowe "Cidrów”. - Nie jest łatwo złapać mocno uderzoną piłkę, która leci na wysokości twojej głowy - przekonywał opiekun bramkarzy radzionkowskich, Grzegorz Żmija, broniąc swego podopiecznego.
- Nie był to taki mecz, jaki by sobie Mirek wymarzył - ripostował jednak trener Ruchu. Szukał jednak i pozytywów w sytuacji Kuczery. - Ma dużo szczęścia. Niech się cieszy, bo zagrać słabo w zwycięskim meczu to zawsze lepiej, niż zaprezentować się słabo i przegrać - dodawał z uśmiechem. Ale do śmiechu w stu procentach na pewno mu nie jest, bo i Ciasnosze, i Kuczerze zdarzają się właśnie takie wahania formy. - Ci młodzi ludzie, którzy stoją u nas między słupkami, muszą się uczyć gry na równym poziomie - zauważył znacząco szkoleniowiec lidera.
Polecane
Przeczytaj również
20.10.2015
20.10.2015
Nowy zawodnik MKS-u. Miał grać w NBA!
16.10.2015
16.10.2015
Magia pomoże dąbrowskim koszykarzom?