Zakochał się w... Świnoujściu

05.06.2009
Rafał Górak wypoczywać po sezonie planuje w Świnoujściu. - Ile razy tam spędzam wakacje, dzieje się coś dobrego w mojej przygodzie z piłką - mówi trener Ruchu Radzionków.
Jeszcze dwa - ligowy i pucharowy - mecze z BKS-em Stal Bielsko-Biała, finał Pucharu Starosty Tarnogórskiego, i wreszcie trener Rafał Górak będzie mógł odłożyć na półkę zeszyt z napisem "sezon 2008/09". To jednak oczywiście tylko iluzja - rozpocznie się analiza pozytywów i negatywów, decyzje personalne dotyczące obecnego i przyszłego składu. Na kilka dni jednak szkoleniowiec świeżo upieczonego II-ligowca ucieknie w swoje "miejsce magiczne”.

- Zabiorę rodzinę tam, gdzie mnie wielokrotnie zabierali moi rodzice. Ile razy tam spędzam wakacje, dzieje się coś dobrego w mojej przygodzie z piłką - mówi. Tym miejscem jest... Świnoujście. - Nie ma czasu na dalekie eskapady. A ja zresztą jestem zakochany w tym mieście jeszcze od dziecinnych lat. Na potwierdzenie swych słów o magii nadmorskiego kurortu, Górak przytacza fakty ze swego życia prywatno-zawodowego.

- Kiedy w 2001 roku spadłem z II ligi z Polonią Bytom, pojechałem z rodziną do Świnoujścia. I po powrocie zostałem zawodnikiem Szczakowianki Jaworzno, z którą w ciągu sezonu awansowałem do ekstraklasy! Z kolei wakacje w 2006 roku - smutne, bo następujące po degradacji Ruchu Radzionków do IV ligi - przyniosły mi... telefon od ówczesnego prezesa "Cidrów" z propozycją objęcia funkcji trenera drużyny. I od razu wygraliśmy wtedy naszą grupę, dopiero w barażach potykając się na Koszarawie Żywiec - wspomina opiekun żółto-czarnych.

Czy i tym razem pobyt na wyspie (a raczej dwóch - Wolinie i Uznamie) okaże się dla Góraka równie pomyślnym prognostykiem przed startem beniaminka w II lidze?
źródło: SportSlaski.pl

Przeczytaj również