"Uważam wynik 3-0 za zdecydowanie zbyt niski"
24.08.2014
Ruch Radzionków długo walił głową w mur w spotkaniu z Przyszłością Ciochowice. Przełamać defensywę gości udało się dopiero po przerwie. Pierwszy zrobił to... gracz rywala, Ihor Severencuk. - Był to dla nas trudny mecz. W pierwszej połowie stworzyliśmy sobie tylko jedną dobrą sytuację bramkową, a sama gra była bardzo wyrównana. Przeciwnik zdecydowanie zaskoczył nas swoim agresywnym, wysokim ustawieniem. Cierpliwie czekaliśmy na swoje okazje, i ta cierpliwość popłaciła - opisuje spotkanie trener Wojciech Osyra.
- Pierwszy gol sprawił, że grało nam się już łatwiej. A choć mecz był trudny, to uważam, że wynik końcowy mógł być wyższy. Niestety znowu nie wykorzystaliśmy kilku wypracowanych klarownych sytuacji. Cieszymy się jednak z tego, co mamy, nie jesteśmy zachłanni, choć na pewno muszą martwić błędy, które zdarzają nam się w wykończeniu akcji, bo za często się to powtarza. Ale pracujemy nad tym cały czas, i mam nadzieję, że ta praca przyniesie efekty - przyznaje szkoleniowiec lidera.
Drugiego gola dołożył Tadeusz Urbainczyk, który sam przyznaje, że goli powinien mieć więcej. - Kiedy wchodziłem z ławki na boisko mecz był wyrównany i niewiele wskazywało, że któraś z drużyn może go wygrać większą ilością bramek. Ale teraz po meczu uważam wynik 3-0 za zdecydowanie zbyt niski. Sam przecież powinienem mieć na koncie dziś cztery bramki. I ten niedosyt u mnie dominuje, tym bardziej, że mój gol tak naprawdę był wynikiem tego, że piłka się ode mnie odbiła. Jednak trzeba się cieszyć z tego, co mamy. A mamy komplet zwycięstw, w każdym meczu strzelamy kilka bramek, sami ich nie tracimy - mówi zawodnik "Cidrów".
- Pierwszy gol sprawił, że grało nam się już łatwiej. A choć mecz był trudny, to uważam, że wynik końcowy mógł być wyższy. Niestety znowu nie wykorzystaliśmy kilku wypracowanych klarownych sytuacji. Cieszymy się jednak z tego, co mamy, nie jesteśmy zachłanni, choć na pewno muszą martwić błędy, które zdarzają nam się w wykończeniu akcji, bo za często się to powtarza. Ale pracujemy nad tym cały czas, i mam nadzieję, że ta praca przyniesie efekty - przyznaje szkoleniowiec lidera.
Drugiego gola dołożył Tadeusz Urbainczyk, który sam przyznaje, że goli powinien mieć więcej. - Kiedy wchodziłem z ławki na boisko mecz był wyrównany i niewiele wskazywało, że któraś z drużyn może go wygrać większą ilością bramek. Ale teraz po meczu uważam wynik 3-0 za zdecydowanie zbyt niski. Sam przecież powinienem mieć na koncie dziś cztery bramki. I ten niedosyt u mnie dominuje, tym bardziej, że mój gol tak naprawdę był wynikiem tego, że piłka się ode mnie odbiła. Jednak trzeba się cieszyć z tego, co mamy. A mamy komplet zwycięstw, w każdym meczu strzelamy kilka bramek, sami ich nie tracimy - mówi zawodnik "Cidrów".
Polecane
Przeczytaj również
20.10.2015
20.10.2015
Nowy zawodnik MKS-u. Miał grać w NBA!
16.10.2015
16.10.2015
Magia pomoże dąbrowskim koszykarzom?