Trochę pobolało i... strzelił gola
20.04.2009
Niespodziewanie długo męczył się w sobotę w Dobrzeniu Wielkim lider z Radzionkowa. Swoją wyższość piłkarze Rafała Góraka poczęli udowadniać dopiero na kwadrans przed końcem meczu. Wówczas piłkę w siatce - po podaniu Pawła Giela - umieścił Tomasz Stranc. Pomocnikowi "Cidrów" nie przeszkodził nawet ból, jaki doskwierał mu od starcia z jednym z rywali, które miało miejsce raptem chwilę wcześniej. - Zostałem mocno kopnięty. Kuśtykałem. Trochę pobolało - przyznaje były gracz Górnika MK Katowice. Końcowy wynik spotkania - zwycięstwo 2-1 - nie wszystkich jednak zadowolił. Oczekiwania wobec Ruchu rosną bowiem wraz z tym, jak powiększa się jego przewaga nad resztą stawki.
Stranc przekonuje jednak, że TOR w żadnym wypadku nie zaprezentował się jak zespół, który drży o utrzymanie w lidze. - Przed pierwszym gwizdkiem sędziego trener przestrzegał, byśmy byli gotowi na wszystko. Ale nie spodziewaliśmy się, że rywale będą aż tak "naładowani". Rezultat? Wiadomo, że nie zawsze wygrywa się czterema bramkami - dodaje z uśmiechem 24-latek. Gwoli ścisłości, tylko w tej rundzie udawało się to radzionkowianom już trzy razy.
Stranc przekonuje jednak, że TOR w żadnym wypadku nie zaprezentował się jak zespół, który drży o utrzymanie w lidze. - Przed pierwszym gwizdkiem sędziego trener przestrzegał, byśmy byli gotowi na wszystko. Ale nie spodziewaliśmy się, że rywale będą aż tak "naładowani". Rezultat? Wiadomo, że nie zawsze wygrywa się czterema bramkami - dodaje z uśmiechem 24-latek. Gwoli ścisłości, tylko w tej rundzie udawało się to radzionkowianom już trzy razy.
Polecane
Przeczytaj również
20.10.2015
20.10.2015
Nowy zawodnik MKS-u. Miał grać w NBA!
16.10.2015
16.10.2015
Magia pomoże dąbrowskim koszykarzom?