Trener Ruchu nie lubi piątków

08.04.2009
- Wielu zarzuca mi, że dysponujemy zbyt liczną kadrą. Ich argumenty jednak do mnie nie trafiają - mówi Tomasz Baran, prezes Ruchu Radzionków.
W Radzionkowie ostra walka toczy się już nawet nie o miejsce w składzie, ale meczową osiemnastkę. - Zazwyczaj rozgrywamy swoje mecze w soboty, więc najtrudniejszym dniem w tygodniu jest dla mnie piątek. Muszę wtedy kilku chłopakom przekazać, że nawet nie usiądą na ławce rezerwowych - mówi Rafał Górak. W ostatniej kolejce na trybuny powędrowali choćby Marcin Kowalski i Dawid Sala. Przed dzisiejszym starciem z Energetykiem ROW Rybnik taka przykrość spotkała m.in. Marka Sukera.

- Z jednej strony żałuję, że tak się dzieje, ale z drugiej to powód do zadowolenia. Dzięki tak licznemu gronu zawodników żaden z chłopaków nie może czuć się pewnie. To wzmaga dodatkową mobilizację - podkreśla szkoleniowiec radzionkowian. Wtóruje mu prezes Tomasz Baran. - Wielu zarzuca mi, że mamy u siebie zbyt wielu graczy. Ich argumenty jednak do mnie nie trafiają. Chcąc walczyć o najwyższe cele, trzeba dysponować co najmniej dwoma równorzędnymi piłkarzami na jedną pozycję - tłumaczy sternik klubu.
autor: Kamil Kwaśniewski

Przeczytaj również