Spadek „Cidrów”. Pierwsza degradacja trenera „od awansów”
28.05.2014
Zimą doszło do kilku zmian w szeregach „Cidrów”, co miało wpłynąć na poprawę gry zespołu w rundzie wiosennej. Misja utrzymania III ligi w Radzionkowie jednak nie powiodła się. – Tak naprawdę mieliśmy zespół IV-ligowy, który musiał podołać szczebel wyżej i to grając ze sobą pierwszy sezon. Wszyscy byliśmy świadomi, na co nas stać. Nie mogliśmy sprowadzać ludzi z ligową przeszłością – mówi trener Wojciech Osyra.
Gdzie leżała przyczyna słabszych występów radzionkowian? – Nie umieliśmy poradzić sobie z presją. Nie zaczęliśmy źle, remisując z Piastem II Gliwice i Skrą Częstochowa. Meczem, który odciął nam powietrze, były derby z Szombierkami. Zostaliśmy zdeklasowani i nie umieliśmy się już pozbierać. Podjąłem się misji ekstremalnej. Mam do siebie pretensje, bo muszę je mieć. Była szansa na utrzymanie. Czuję się zawiedziony. Na 10-lecie trenerskiej pracy, po pięciu awansach, trafił mi się pierwszy spadek. Zarząd robił wszystko i stanął na wysokości zadania. Ten klub funkcjonował na dobrych III-ligowych zasadach – tłumaczy z niezadowoleniem szkoleniowiec Ruchu Radzionków.
Gdzie leżała przyczyna słabszych występów radzionkowian? – Nie umieliśmy poradzić sobie z presją. Nie zaczęliśmy źle, remisując z Piastem II Gliwice i Skrą Częstochowa. Meczem, który odciął nam powietrze, były derby z Szombierkami. Zostaliśmy zdeklasowani i nie umieliśmy się już pozbierać. Podjąłem się misji ekstremalnej. Mam do siebie pretensje, bo muszę je mieć. Była szansa na utrzymanie. Czuję się zawiedziony. Na 10-lecie trenerskiej pracy, po pięciu awansach, trafił mi się pierwszy spadek. Zarząd robił wszystko i stanął na wysokości zadania. Ten klub funkcjonował na dobrych III-ligowych zasadach – tłumaczy z niezadowoleniem szkoleniowiec Ruchu Radzionków.
Polecane
Przeczytaj również
20.10.2015
20.10.2015
Nowy zawodnik MKS-u. Miał grać w NBA!
16.10.2015
16.10.2015
Magia pomoże dąbrowskim koszykarzom?