Skopany Kompała
14.02.2009
W sobotę podopieczni Rafała Góraka, przebywający na zgrupowaniu w Dzierżoniowie, mieli zagrać dwa mecze kontrolne. Do skutku doszedł jedynie ten przedpołudniowy, z Miedzią Legnica. Po południu radzionkowianie bezskutecznie czekali na przyjazd graczy MKS-u Oława.
- Dopiero po moim telefonie do nich okazało się, że po drodze zepsuł im się autokar. Pech - pechem, ale mogli sami nas o tym fakcie poinformować wcześniej... - irytował się Rafał Górak. Szkoleniowiec "Cidrów" ostatecznie swym podopiecznym, przewidzianym do gry przeciwko oławianom, zafundował po prostu trening. Wieczorem zaś całą swą 28-osobową kadrę "zaprosił" na odnowę biologiczną.
Ta ostatnia najbardziej przydała się Adamowi Kompale. Kapitan Ruchu spotkanie z Miedzią zakończył już w 20 minucie, po ostrym wejściu grającego w barwach rywali Vojislava Bakraca. - Atak Czarnogórca był na tyle niebezpieczny, że baliśmy się nawet, iż Adam ma złamaną nogę. Na szczęście okazało się, że to tylko silne stłuczenie piszczela - odetchnął z ulgą opiekun III-ligowca.
Jego zawodnicy niemal do ostatniej chwili gonili wynik. - Pierwszą bramkę straciliśmy po strzale z 25 metrów, drugą natomiast po błędzie jednego z moich piłkarzy w środku pola. Generalnie graliśmy lepiej od Miedzi. Jestem zbudowany postawą drużyny. No a przede wszystkim występem Adriana Mielca. Przed spotkaniem wspólnie ustaliliśmy, że spróbuje swych sił na lewej stronie drugiej linii, choć jest przecież środkowym pomocnikiem. No i "wypaliło" - podkreśla Górak.
- Dopiero po moim telefonie do nich okazało się, że po drodze zepsuł im się autokar. Pech - pechem, ale mogli sami nas o tym fakcie poinformować wcześniej... - irytował się Rafał Górak. Szkoleniowiec "Cidrów" ostatecznie swym podopiecznym, przewidzianym do gry przeciwko oławianom, zafundował po prostu trening. Wieczorem zaś całą swą 28-osobową kadrę "zaprosił" na odnowę biologiczną.
Ta ostatnia najbardziej przydała się Adamowi Kompale. Kapitan Ruchu spotkanie z Miedzią zakończył już w 20 minucie, po ostrym wejściu grającego w barwach rywali Vojislava Bakraca. - Atak Czarnogórca był na tyle niebezpieczny, że baliśmy się nawet, iż Adam ma złamaną nogę. Na szczęście okazało się, że to tylko silne stłuczenie piszczela - odetchnął z ulgą opiekun III-ligowca.
Jego zawodnicy niemal do ostatniej chwili gonili wynik. - Pierwszą bramkę straciliśmy po strzale z 25 metrów, drugą natomiast po błędzie jednego z moich piłkarzy w środku pola. Generalnie graliśmy lepiej od Miedzi. Jestem zbudowany postawą drużyny. No a przede wszystkim występem Adriana Mielca. Przed spotkaniem wspólnie ustaliliśmy, że spróbuje swych sił na lewej stronie drugiej linii, choć jest przecież środkowym pomocnikiem. No i "wypaliło" - podkreśla Górak.
Polecane
Przeczytaj również
20.10.2015
20.10.2015
Nowy zawodnik MKS-u. Miał grać w NBA!
16.10.2015
16.10.2015
Magia pomoże dąbrowskim koszykarzom?